Krytyk
Wewnętrzny nie ma dobrej prasy. Powiedziałabym raczej, że wiele
osób chce się go pozbyć. Jest to zrozumiałe, gdy nic nie można
zrobić bez automatycznego głosu w głowie, że jest się
niewystarczającym. Można ten głos nazwać Krytykiem Wewnętrznym,
po czym oskarżać go i...krytykować. A potem odrzucić. Tylko do
czego może to doprowadzić?
Scena
1
Telewizyjny
konkurs wokalny, jakich wiele. Przychodzi człowiek, który dużo
ćwiczył, by móc pokazać się przed jurorami. 18 miesięcy pracy,
wiele wiary w siebie. Od pierwszego ruchu i wyśpiewanego dźwięku
wrażenie mija. Widownia w śmiechu, wśród jurorów zadziwienie i
obrzydzenie. Mimo to starają się łagodnie przekazać mu, że
wybrał niewłaściwą drogę. Reaguje atakiem twierdząc, że jedna
z jurorek śpiewa gorzej od niego.
Ciągła
autokrytyka może bardzo niszczyć. Samemu sobie wyrządza się w
taki sposób ogromną krzywdę. Ale czy bez jakiejkolwiek autokrytyki
żyłoby się lepiej? Bez zauważenia, że coś robię źle mogę w
kółko robić te same błędy. Albo gdy nie zobaczę, że nie mam co
liczyć na jakieś rozwiązanie, nie zacznę szukać nowych sposobów
działania. Trzymając się na siłę pewnego zachowania mogę
stracić pewność siebie i przerobić ją na arogancję.
Scena
2
Dwoje
ludzi, którzy znają się od niedawna rozpoczynają rozmowę.
Mężczyzna opowiada o swojej złości, kobieta dodaje swój punkt
widzenia. Dostaje za niego oburzenie i pouczenie, że nic nie
rozumie, bo przecież kobiety i mężczyźni mają inne emocje.
Dodaje sarkastycznie „a co, może jesteś psychologiem?” Gaśnie,
gdy słyszy odpowiedź „tak”.
A
co by było gdyby Krytyk Wewnętrzny głosił nam konstruktywną
krytykę? Gdyby ta autokrytyka nie miała formy „jesteś głupi,
nic z ciebie nie będzie”, ale „to nie wyszło, pomyśl co z tym
teraz zrobić”? Co by było gdybyśmy usłyszeli od niego, że tym
razem nie mamy racji i posłuchali kogoś kto się zna na temacie?
Albo przyjęli, że mamy opinię, a ktoś ma inną i oboje jesteśmy
ok? Dobrze byłoby gdybyśmy po takiej autokrytyce nie wyładowywali
złości na kogoś, kto poruszył w nas coś ważnego. Ciekawe, jak
wtedy wyglądałyby nasze rozmowy.
Ale
tego wszystkiego nie będzie, jeśli wytniemy z naszego życia
Krytyka Wewnętrznego. Może jednak może nam pomóc?








