wtorek, 28 kwietnia 2020

Głos iluzji: wszystko będzie dobrze

Jestem mantrą, którą powtarzasz patrząc w lustro. Dlatego, gdy pytasz tego lusterka „jak będzie”, widzisz swoją myśl „wszystko będzie dobrze”.

No tak – jestem w Twojej głowie i żywię Cię codziennie – w końcu tego chcesz.

Dlatego powtarzam, że świat jest zero-jedynkowy, że jest wyłącznie dobrze, albo wyłącznie źle. I na to „wyłącznie dobrze” należy czekać.

Dlatego powtarzam, że patrzeć należy wyłącznie do przodu i nie oglądać się w tył. A że przez to powtarzasz tą przeszłość? No cóż, już tak jest.

Zapętlona sprawiam, że nie zajmujesz się życiem, tylko swoimi wyobrażeniami o idealnym świecie swoich marzeń.



Tak, taka jestem.

I wiem, że jestem iluzją.

Więc dlaczego traktujesz mnie jak rzeczywistość?

sobota, 25 kwietnia 2020

Mogę błądzić.

To jakie proste. Delikatne i mocne zarazem. Trafiające w miejsca, które często bolą.

Proste – bo uznające, że nikt nie jest doskonały. Ja również.

Delikatne – bo dające prawo do poszukiwań.

Mocne – bo nie pozostawiające cienia wątpliwości, że nie zawsze mam rację.

Trafiające w miejsca, które często bolą – bo narosły oczekiwaniami, jakie względem siebie mamy i których bronimy właśnie wtedy, gdy błąd zostanie zauważony.

Jedno zdanie „mogę błądzić”. 

 

wtorek, 21 kwietnia 2020

Jak właściwie porównać

A właściwie co? A właściwie kogo?

Cechę, sytuację, postawę?

Możemy się licytować, kto ma więcej, możemy się licytować, kto ma gorzej. Do momentu, kiedy nie padnie zewnętrzny lub wewnętrzny sygnał końca licytacji. Zazwyczaj arbitralny.



Przy porównaniach może się pojawiać złość, może lęk, może zazdrość i satysfakcja. Analityczne zdolności próbują odnaleźć w nich logikę, umiejętność syntezy doszukuje się punktów zaczepienia, które mogą stanowić podstawę porównań.

Empatia radzi nie porównywać, tylko spotkać, a wrażliwość dotyka z delikatnością tego, co motywuje do porównań. A słuchanie? Gdzie w tym wszystkim jest słuchanie?

Ono przyjmuje.



sobota, 18 kwietnia 2020

Kategoria bloga: urealnianie marzeń

Wyobrażenia vs. rzeczywistość. Był moment, kiedy takich filmów na yt było wiele, może nawet zbyt wiele.

Kontrować można też marzenia i rzeczywistość.

Ja wybieram ich integrowanie.


Marzenia bez rzeczywistości mogą, według mnie, mieć termin ważności. Bo mogę sobie zamarzyć karierę muzyczną, ale bez predyspozycji i pracy niewiele zdziałam na dłuższą metę. Mogę też żyć marzeniami, że kiedyś, w nieokreślonej przyszłości życie będzie takie, jak z moich marzeń. Tylko, że prędzej czy później przyjdą dni, gdy zobaczę, że tak się nie dzieje i że na to się nie zanosi.

Rzeczywistość bez marzeń to, według mnie, życie bez jutra. To życie tak, jakbym nie miała wpływu na to, gdzie moje życie będzie prowadzone. Wiele od pewnego czasu słyszę głosów, że mamy tylko ‘tu i teraz’. Ja sądzę, że poza teraźniejszością mamy też przeszłość i przyszłość. Mamy doświadczenia swoje i wielu pokoleń. Mamy perspektywę patrzenia wprzód.


Więc żyję tak, żeby urealniać marzenia. Szukam tych wyborów i działań, przy których serce bije mi w radosnym tempie. Słucham tych części siebie, które nieśmiało proponują niepopularne wybory. Słucham też informacji zwrotnych od innych – zarówno aprobaty i kibicowania, jak i krytyki i zniechęcania. Bo przyjmuję, że nie każde marzenie da się zrealizować.

Ale wiele mogę urealnić. Opowieści na ten temat można odnaleźć dzięki etykiecie „urealnianie marzeń”.



wtorek, 14 kwietnia 2020

Monolog z książką - "24 godziny kochania"

Miniatury prozatorskie, które poruszają w swojej prostocie i głębi. Tak mogłabym określić sposób pisania Krzysztofa Popławskiego OP. Jego książki „Rok taty” oraz „Oczko. Miniatury (anty)klerykalne” były ze mną wiele razy. A raczej ja byłam z nimi.

24 godziny kochania” to opowieści osnute odcieniami miłości. Ich bohaterowie spotykają się w różnych miejscach życia, w wielu zakątkach świata. Doświadczają życia i budują więzi w taki sposób, jak chcą i potrafią. Autor opisuje momenty ich życia bez patosu i lukru, za to z wrażliwością dotykającą sedna, a jednocześnie szanującą ograniczenia.

Trudno mi znaleźć więcej słów, bo to jest jedna z tych książek, którą bardziej się doświadcza niż buduje wokół niej teorie i argumenty. Jeśli poszukujecie takiej lektury – z serca zachęcam.


sobota, 11 kwietnia 2020

Słucham ciszy...

Cisza mówi.

Czasem szepce.

Bywa, że krzyczy.


W ciszy wychodzą moje lęki, schowane potrzeby, nieodbyte rozmowy.

W ciszy kiełkuje nowe pragnienie, które marzy by nie być zdeptane.

Mogę je dostrzec, dotknąć, powąchać.


Cisza wymaga odwagi.



wtorek, 7 kwietnia 2020

Samodyscyplina w kratkę.

Moja samodyscyplina przypomina sukienkę w kratkę. Taką patchworkową, wielowarstwową, gdzieniegdzie haftowaną.

Planowanie dni i długotrwałych celów jest w moim życiu od dawna.

Odpuszczanie i dawanie sobie prawa do słabszego dnia – od niedawna.

Wiele lat jest ze mną kreatywność.

Od kilku - jest ze mną troska w kilku rutynowych momentach dnia.


Bywają dni i tygodnie, kiedy sprawnie działa wiele sprawdzonych sposobów na codzienność. Górki i dołki przychodzą, ale nie zaburzają rytmu.

Bywają też dni i tygodnie, w których odnajduję siebie i swój rytm na nowo. Zmiany są wyraźne i już nie wracam do wcześniejszego stanu.

Tak od lat szyję tę moją samodyscyplinę. Nie jest jednolita, nie znajdziesz jest na pintereście ani nie usłyszysz o niej na webinarze.

Zszywam ją z belek motywacji wewnętrznej i skrawków dobroci. Doszywam rady mistrzów, haftuję wskazówkami przekazywanymi przez pokolenia. Czasem ceruję dziurę wygryzioną przez melancholijne mole lub zamieniam ją w nowy motyw do działania.

I szyję ją dalej...


sobota, 4 kwietnia 2020

Słucham blokad.

Czasem czuję, że nie mogę zrobić czegoś, co w innych momentach przychodzi mi z łatwością.

Bywa, że jest to pisanie lub praca.

Bywa, że jest to odkurzanie lub mycie naczyń.

Bywa, że jest to wizyta urzędowa lub rozmowa z przełożonym.

Takie momenty są. Pewnie nie znikną. Widzę natomiast, że inaczej je przeżywam gdy próbuję je na siłę pokonać a inaczej gdy się w nie wsłucham. W pierwszym przypadku traktuję blokady jak wroga, w drugim – jak sprzymierzeńca.

Traktowane jak sprzymierzeniec, blokady są bardzo pomocne. Pomagają mi usłyszeć, jaką potrzebę mam niezaopiekowaną – dają więc wskazówkę, co warto zrobić. Wielokrotnie opowiadają mi moją historię, wydawałoby się, że wymazaną, a jednak żywą. Nie są to przyjemne momenty, bo przypominają zauważenie i czucie zaropiałej rany. Jednak są one ważne – bo gdy o te rany zadbam – mogę żyć w inny sposób.

Uczę się dziękować w takich momentach moim blokadom, oporom, niemocom.

I widzieć w nich wartość. 

 

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...