środa, 1 lutego 2023

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

 

Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana.


Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nakarmić oba.


I że w zasadzie one nie muszą ze sobą walczyć.



W taki sposób widzę książkę Justine Mol „Żyrafa i szakal w nas”.

Jeśli znacie NVC/ Porozumienie bez Przemocy Marshalla Rosenberga, to nie są Wam obce te postaci.


Jeśli nie znacie – to zachęcam do zapoznania się z tym cennym spojrzeniem na relacje w świecie.


A wszystkim – do zajrzenia do książki Justine Mol.


Autorka pomaga polubić te z naszych reakcji, które chętnie byśmy od siebie odcięli. A to przecież one pomagają nam w codzienności, alarmując, kiedy wydarza się coś niewłaściwego.


Przypomina też mądrość życzliwego spojrzenia na siebie i innych.


Wnosi też, że zarówno nasze żyrafie, jak i szakale części mogą żyć w zgodzie.


I wcale nie muszą walczyć.

 


 

wtorek, 3 stycznia 2023

Mądre dłonie

 

Dwie dłonie – dziesięć palców. Większość z nas je ma. Możemy wiele dzięki nim.


Nawet wtedy, gdy bezradność pochłania nasze myśli – mamy dłonie, którymi możemy działać.

Ocierają łzy w smutku i przytulają zmartwionych.

Zaciskają się w złości i są gotowe bronić.

Osłaniają nas w strachu.

Machają w radości.

Tworzą esy floresy gdy tańczymy.


Nasze dłonie bardzo wiele znoszą. Ramiona i przedramiona wzmacniają je gdy trzeba coś lub kogoś unieść. Reagują również, gdy wspieramy emocjonalnie. Dają nam znać, gdy dźwigamy za dużo.


O ile serce ma nieskończoną pojemność, o tyle ręce są pod tym względem ograniczone.


Żeby coś złapać albo po coś sięgnąć, musimy coś z nich wypuścić.


Fizycznie i emocjonalnie.


Mądre dłonie.

 


 



środa, 28 grudnia 2022

Zapowiedź styczniowa

 

Jedni świętowanie zakończyli, u innych – dalej trwa, jeszcze inni – na ten czas jeszcze czekają.


Większość za kilka dni zmieni oznaczenie w kalendarzu.


Wraz ze styczniem dołączają często obietnice i rozczarowania. Górki i dołki dla samooceny. Dla wielu – najtrudniejszy miesiąc w roku.


Moją odpowiedzią jest bycie w częstszym kontakcie.


Poza nowymi postami i odświeżaniem wcześniejszych, będę się dzielić krótkimi impresjami, drogowskazami muzycznymi i obrazami, w których będziecie mogli się przejrzeć.


To będzie mój styczniowy kalendarz „Którędy do siebie w styczniu?” - codzienne posty.


Rozgość się, jeśli potrzebujesz.

 


 

czwartek, 22 grudnia 2022

Do czego odliczasz?

 

3...2...1…


Być może czekasz na Święta. Może świętujesz Boże Narodzenie, zimowe przesilenie albo chwile z innymi czy ze sobą.


A może czekasz aż fala nastrojów okołoświątecznych się skończy.


Może omijasz coś lub kogoś, a może kłócisz się z kimś. Czy czekasz na świętowanie czy na jego zakończenie - czekasz.


A na co czekasz by ruszyć w stronę, której pragniesz?


Na Święta? 

Które? 

Na 1 stycznia? 

A może 31? 

Co zmieni się w Twoim życiu ze zmianą daty?


Mało dziś ode mnie stwierdzeń, znacznie więcej pytań.


Poza pytaniami mam też propozycję przestrzeni podzielenia się własnymi pytaniami i rozterkami.


Będzie na to miejsce na najbliższym Kręgu emocji online.


Spotkamy się we wtorek 27.12 na 1,5 godziny.


Chcesz dołączyć? Napisz: ktoredydosiebie@gmail.com

 


 

wtorek, 6 grudnia 2022

Pułapka "nigdy więcej"

 

Trudne doświadczenia nie są zazwyczaj tym, co chcemy powtarzać.

A przynajmniej część osób nie lubi do nich wracać ani ich prowokować.

Niechęci do nich towarzyszy często zdanie „nigdy więcej nie wydarzy się to w moim życiu”. Może to oznaczać, że nigdy więcej czegoś nie powiem, nie zrobię albo nie nawiążę znajomości z konkretnym typem osoby.

Gdy jednak się to wydarza – często to „nigdy więcej” zamienia się w autokrytykę i samoobwinianie. Przychodzi postanowienie, że to jednak był już ostatni raz. Kolejny – ostatni raz.


A gdyby zmienić „nigdy więcej tego nie zrobię” na „mogę to powtórzyć, ale nie muszę” albo „to jeden ze sposobów działania, zadbam o to, by umieć reagować na różne sposoby”?

Wtedy kolejne doświadczenie, podobne do poprzednich zamienia się na okazję sprawdzenia, ile sposobów reagowania mam do dyspozycji. Mogę sprawdzić, czy przychodzą do mnie te same myśli i emocje jak ostatnio i jak reaguję w podobnych sytuacjach. Podobnych – nie identycznych. Zmienionych choćby przez to, że daliśmy sobie przestrzeń na wiele opcji. A przez to – nie wracamy do tego, co było. Nigdy więcej faktycznie się wydarza.

 


 

wtorek, 22 listopada 2022

Jak działam, gdy nie znam celu?

 

Czasem mam tak, że chcę coś zmienić w swoim życiu, ale nie jestem pewna, gdzie chcę dojść. Bywa, że wtedy idę za pierwszym impulsem, który do mnie przyjdzie, a czasem nie robię nic.


Najczęściej wybieram jednak opcję, którą się z Wami podzielę: czuję-myślę-działam.

Czuję. Bo lubię zaczynam od czucia. Od tego, co przychodzi do mnie, gdy patrzę na znane otoczenie i gdy rozważam otoczenie całkowicie odmienne. Co czuję gdy widzę kubek z kawą, a co gdy czytam umowę z potencjalnym pracodawcą. Czy jest mi przy tym miło, czy mam ochotę uciec. Jestem z tym, co przychodzi i rozważam, co to mówi o mnie, a co o działaniu, za które chcę się zabrać. Gdy mam poczucie, że bardzo czegoś chcę, a jednocześnie coś mnie blokuje – idę po wsparcie.


Myślę. O tym, jaka ta zmiana jest gdy popatrzę w przeszłość i w przyszłość. Czy jestem na to gotowa, a jeśli nie – co mogę zrobić by tą gotowość uzyskać. Jakie myśli towarzyszą mi na temat mnie i innych. Dzięki takim myślom zajęłam się na przykład tańcem, malowaniem czy kolażami. Bo myśli mogą nas nakierować nie tylko na to, co powszechnie jest uznawane jako praktyczne, ale po prostu na to, co przyjemne i pobudzające do życia :)


Działam. Bo na samym czuciu i myśleniu moje życie się nie skupia. A jak działam – też myślę i czuję. I jestem w tym trójkącie, który przypomina spiralę albo rozgałęzienia. Towarzyszą mi przy tym ciekawość i życzliwość względem siebie. Ciekawość jest dla mnie towarzyszką odkrywania świata. A życzliwość – postawą, która jest jak poduszka bezpieczeństwa, gdy się potknę albo coś stracę w trakcie moich działań. Pomaga działać, nawet gdy nie znam celu.

 

 


 

wtorek, 8 listopada 2022

Monolog z książką: "Patrząc w słońce"

Otwierałam tę książkę i zamykałam.


Kilka kolejnych stron i brałam inną.


Ale czekała. I na półce i w myślach gdzieś za lewym uchem.


Bywała intensywna, bywała też łagodna. Temat nie rozpieszczał.


Jednocześnie pozwalał na otworzenie obaw, a sposób pisania Yaloma pomagał zobaczyć i usłyszeć bez odlatywania albo przygniatania.


Myślę, że to dobra lektura na listopad. Na czas opadania liści. Na przypomnienie sobie o tym co było, docenienie tego co jest, akceptację niepewności tego, co będzie.

 


 

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...