- Bezradność, kim Ty jesteś?
- A co widzisz w moim imieniu?
- Bez – rad – ność
- Tak. Bez rad. Bo w pewnych sytuacjach rad już nie ma. A jeśli są, to zbędne – tylko zagracają to, co pozostało.
- A co pozostaje, gdy nie ma rad?
- Akceptacja tego, co jest.
Bezradność widzi nasze granice i pozwala nam ich doświadczyć. Jest trudna, gdy chcemy więcej niż możemy. Jest łatwa, gdy nie chcemy przyznać przed sobą, ile możemy. Jest gdzieś między „chcę” a „mogę”.
I dobrym miejscem, by pójść w stronę „wybieram”.



