środa, 30 czerwca 2021

Nowe ścieżki

 

Trudno mi się ostatnio odnaleźć na znanych ścieżkach.


Niby wiem, jak się po nich poruszać, a nie umiem.


Niby moje nogi wiedzą, jak iść, a wciąż się potykają.



A na nowe – jeszcze nie ma miejsca.



Są zbytnio nowe.


Więc nawet nie wiem, jakie zadać im pytania.



Na chwilę zamilknę. Pooddycham, poczuję, pomyślę.



I wrócę jesienią – pewnie z nowego i do nowego :) 

 


 

wtorek, 15 czerwca 2021

Użyźnianie pamięci

 

Wspomnienia bywają trudne.


Próbujemy je wymazać albo zakopać.


Lub przeciwnie – żyjemy nimi na nowe sposoby.



A może są inne opcje?



Taka, która pozwala na jej zachowanie i jednocześnie nie zniewala.


Pachnie tym, co znane i nie zamyka na nowe.


Smakuje jak konfitura z wiśni – zostawia przyjemność, ułatwia przełknięcie kwasoty.



Może jest opcja, żeby pamięć przetworzyć, ale nic nie przekłamywać.

 

Dotlenić i użyźnić wspomnienia.


Dopuścić do głosu to, co odcięte.


Móc spojrzeć i unieść.


A potem puścić i pozwolić, żeby użyźniło ziemię, na której stoimy.



A potem iść. I oprzeć choć kawałek poczucia bezpieczeństwa na pamięci. 

 

 

 



wtorek, 8 czerwca 2021

Od bezbronności

 

Bez-bronność czyli bez broni.



Tak – to ja.



Stan, którego większość nie lubi. Bez przebrania, bez maski, bez zbroi.



Rozumiem dlaczego zazwyczaj wolicie być osłonięci. To ważne.



Inny strój masz na basenie, inny w lesie, a jeszcze inny – w pracy czy szkole.



I to wszystko jest ok.



Martwię się jednak, jeśli próbujecie się odciąć ode mnie na zawsze.



Jeśli decydujecie się na to, by nie być bezbronnymi przed żadnym człowiekiem.



Nawet wami samymi.






wtorek, 1 czerwca 2021

Język granic: sztuka porażek

 Skok przez płotki. Albo przez plotki. Bo i jedno i drugie się wydarza.


Gdy popełnisz błąd. Odniesiesz porażkę.


Zawinione czy niezawinione? Krzywda pozostaje. Rana ropieje. Woła o opiekę.



Język granic to również sztuka porażek. Granica naszej nieidealności i nieidealności świata.



Sztuka porażek jest często sztuką opatrywania ran. Swoich, cudzych, wpatrywania się w nie, wysłuchiwania, uznania ich bólu. Zobaczenia, co zostało zranione – potrzeby czy zachcianki? Nadzieja czy iluzja? Serce czy zbroja, która je opasywała?


Sztuka porażek jest często sztuką pamiętania. Przyjęcia i akceptacji, które widać w bliznach, w odczuciach i doznaniach. Które jest i pozwala żyć dalej.


Sztuka porażek jest często lustrem dla tego, jakimi artystami jesteśmy w sztuce życia.


Ile stworzymy z tego, co nie wyszło jak miało.


A wyszło takie – jakie jest.


Sztuka porażek to również umiejętność przyjęcia, że coś było i już nie musi być powtarzane.


Bo odnaleźliśmy ważną granicę. 

 

 


 

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...