„O! piszesz książkę! A o czym?” To pytanie słyszę prawie za
każdym razem, gdy przyznaję się do pisania. Kolejne zdziwienie
pojawia się, gdy mówię, że to powieść. Pewnie dla niektórych
bardziej oczywiste byłoby, gdybym powiedziała, że to dłuższa
rozprawa naukowa. Kolejne pytania stają się coraz bardziej
problematyczne. Czy odpowiadając na nie mam streścić fabułę?
Opowiedzieć o bohaterce? A może stwierdzić, że jest to historia o
dojrzewaniu osobowym czy kryzysie tożsamości? Czy to oddaje to, o
czym piszę? Nie do końca. A o czym piszę?
W zasadzie nie potrafię wyrazić tego jednym zdaniem. Nie tylko
dlatego, że trudno oddać w paru słowach czyjąś historię.
(Próbowaliście w dwóch zdaniach opisać kilka przełomowych
miesięcy swojego życia? Prawda, że to trudne?) Także dlatego, że
mimo że piszę, a raczej spisuję pewną historię, to odpowiedź na
to pytanie się zmienia. Zmienia się, gdy poznaję lepiej bohaterów,
gdy odkrywam sytuacje z ich życia, o których wcześniej nie
myślałam, gdy sceny, które wydawały się nie mieć większego
znaczenia – nabierają sensu.
Odpowiedź na pytanie „o czym piszę?” zmienia się też dlatego,
że… ja się zmieniam. Coś odkrywam, coś przeżywam, o czymś
rozmawiam. Zmienia mnie też historia, którą spisuję. Czuję się
tak, jak wtedy, gdy nowo poznana osoba opowiada mi o swoim życiu, a
ja zaczynam postrzegać swoje w nowej perspektywie. Kiedy tworzę,
mam wrażenie, że opisuję wydarzenia, które widzę, rozmowy, które
słyszę. Historię, którą ktoś mi opowiada i tę, która dzieje
się na moich oczach. A każda rozmowa, każda taka obserwacja nas
zmienia. Mnie moja książka również.
Może właśnie dlatego tak trudno mi określić, o czym piszę.
Dlatego, że nie tylko ja piszę tę książkę, ale ta książka
pisze również mnie. Odsłania przede mną nowe zakamarki, nowe
elementy układanki. A ja pozwalam jej ożyć, pozwalam jej pokazać
się światu.
Nawet pisząc ten tekst poczułam, że pisanie mnie zmienia. Wahałam
się, czy go wysłać, bo być może ktoś z Was znał mnie wcześniej
i nie wiedział, że piszę. Nie chowam się z tym faktem, ale też
nie afiszuję. Kilka razy zastanawiałam się, kiedy i w jaki sposób
opowiem o tym większej ilości ludzi. Myślałam, że zrobię to
dopiero, gdy napiszę książkę i uda mi się ją opublikować. A
jednak coś się zmieniło – robię to już teraz. Nie
czekam, tylko dzięki mojemu pisaniu robię krok. Dla mnie to krok
duży i ważny. Jednocześnie ryzykowny, bo nie wiem, gdzie mnie
zaprowadzi. Ale idę.
I po raz kolejny przekonuję się, że nie tylko ja tworzę pisząc,
ale też pisanie tworzy mnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz