wtorek, 30 czerwca 2020

Dwanaście historii otulonych melodiami na Lucciola Ladies Rock Camp :)

Spisałam wrażenia z drugiego doświadczenia na Lucciola Ladies Rock Camp jeszcze zimą. Wrzucam je dziś, bo idzie nowe - Naga Naga LADIES MUSIC CAMP . Powrót do natury, tradycyjna muzyka połączona z nowoczesnością i wiele skarbów, które tylko Ty możesz odkryć. Może po moim wpisie zapragniesz zakosztować więcej muzyki w życiu? :)


Opuszki w lewej dłoni miękną. Regenerują się po tym, jak musiały się zmierzyć z determinacją i sześcioma metalowymi strunami. Przez cztery dni uczyły się wytrwale. Piątego zagrały koncert.

Prawa dłoń robiła ile mogła by uderzać w równym tempie. Nadgarstek przyswajał rytm a ramię go umacniało. Czasem kostka trafiała w złą strunę. Wtedy odsuwała się w cień dając przestrzeń palcom, które sprawnymi uderzeniami dawały rockowy popis.

W trakcie Luccioli grają nie tylko dłonie. Gra całe ciało, umysł i dusza. Muzyka pompuje krew, napina mięśnie, rozluźnia wydech. Emocje nie muszą się zatrzymywać na myślach, a myśli na emocjach. Wybrzmiewają w dźwiękach, akordach, riffach. Wibracje poruszają miejsca, o których nie pamiętałam, odkrywają krainy, których w sobie nie znałam. Dotykają serca.

Gdy opowiadam znajomym, na czym polega Lucciola, często patrzą na mnie z niedowierzaniem. Jakim cudem można się nie znać, a po kilku dniach zagrać własne utwory? Jak osoby, które pierwszy raz trzymają instrument, mogą po kilku dobach stanąć na scenie? I czy mamy na to sekretny przepis?

Wiara, że to możliwe przywiała mnie na letnią Lucciolę pół roku temu, a pragnienie doświadczenia tego ponownie – na zimową, zakończoną trzy tygodnie temu. To były różne nastroje, różne osoby, różny sposób komponowania utworów. Łączył je zachwyt. Nad tym, że każdy zespół stworzył coś niepowtarzalnego i nieoczekiwanego. Cztery zespoły, w cztero-pięcioosobowym kobiecym składzie przez trzy dni stworzyły po trzy utwory. Dwanaście historii otulonych melodiami.

Nie byłoby tego, gdyby nie sztab kobiet, które zapragnęły by więcej kobiet sięgało po instrumenty i tworzyło zespoły. Nie byłoby tego, gdyby nie kobiece serca dzielące się muzycznymi umiejętnościami. I pewnie nie trwałoby to długo, gdyby nie wytrwałość i szerzenie wizji grania w taki sposób.

Mnie Lucciola nie tylko zachęciła do gry, ale pomogła w nowy sposób doświadczać siebie i zobaczyć dotąd nieznane możliwości wokół mnie. To nie ostatni raz, gdy moje stopy zawitały na Luccioli. Mam nadzieję, że gdy kolejny raz wezmę w niej udział – spotkam również Ciebie :)


wtorek, 23 czerwca 2020

Zwalniam...

Zwalniam…



To było10 intensywnych miesięcy blogowania. W każdy wtorek i w każdą sobotę na stronę wskakiwał nowy post. Wiele było radości z pisania, dzielenia się i Waszych reakcji.

Dalej piszę. I dalej wiele osób chce to czytać. To dla mnie bardzo ważne.

Przyszedł do mnie teraz moment „zwolnij”. Chcę przy nim zostać i cierpliwie poczekać, aż zdoła wyrazić to, co chce wyrazić.

Dalej będę tworzyć, ale w zwolnieniu.

Dzielić twórczością będę dalej – tylko spokojniej – raz w tygodniu.

Mam nadzieję, że przyjmiecie moją decyzję.

I zostaniecie ze mną w obecnej formie bloga :)

sobota, 20 czerwca 2020

Czy to troska, czy...

Jeden krok,

drugi,

trzeci.

Wchodzę w życie drugiego. Martwię się jego zmartwieniami, cieszą mnie jego radości. Myślę o sobie – chodząca troska. Przejmuję się - przecież to normalne. Wzdycham nad jej wyborami, łapię się za głowę, gdy słyszę o jego wyborach.



Idę dalej.

Gdy otwieram oczy – w wyobraźni są jej oczy. Smutne, bo pokłóciła się z mężem. Więc dzwonię do niej. Dziwi się, bo przecież nie widziałyśmy się tyle lat. Ale i tak wypłakuje w słuchawkę. Wiem, co powiedzieć, żeby czuła się dobrze. Przecież się troszczę.

Zaglądam za zasłonkę.

Dostrzegam zamaskowany konflikt między przyjaciółmi. Drążę, dopytuję, zaciekawiam się. Nie rozumiem, czemu odwracają wzrok, gdy widzą mnie następnego dnia.

Czytam dalej. Twarze, gesty, ubiór.

Wiem więcej o nich, niż oni wiedzą o sobie.

Mimo że rzadko ich widuję. Widocznie do takiej wiedzy nie potrzebne są spotkania.

Co mną kieruje? No troska, a co innego?

wtorek, 16 czerwca 2020

Złość to złość, atak to atak

Złość jest wielką siłą, wielkim sygnałem ode mnie dla mnie, wielkim paliwem, który mogę wykorzystać na wiele sposobów. Jest moja. Dla mnie.

Atak jest skierowany przeciwko Tobie. Czasem w złości, czasem w lęku, czasem w zawiści… w zasadzie może być związany z każdą emocją z którą sobie aktualnie nie radzę. Z każdą, z której nie umiem skorzystać.

Złość komunikuje.

Atak krzywdzi.

No chyba, że się przed nim uchronisz.

Albo wyobrazisz sobie, że atakuję Cię mimo że jedynie przeżywam coś dla mnie ważnego.

I nie będziesz w stanie poradzić sobie z tym wyobrażeniem i swoimi emocjami.

I zaczniesz atakować.


A wszystko zaczyna się od tego, że traktujesz moją emocję jako skierowaną przeciw Tobie.

A przecież złość to złość.

A atak to atak.


sobota, 13 czerwca 2020

Nie rób nieswojego

Rób swoje

Żyj chwilą

Bądź tu i teraz





A przecież zawsze jestem tu i zawsze jestem teraz. Jestem żywa w każdej chwili i robię to, co moje.

No chyba, że czegoś nie widzę.

Na przykład tego, że robię nieswoje.



Całymi dniami rozwiązuję w głowie problemy innych ludzi. Snuję scenariusze, rozwiązania od A do Z, mediuję relacje rodzinne. W kółko chodzę i rozmyślam. I doradzam. I analizuję. Wchodzę w buty osoby X, Y i Z. Żyję życiem prawie wszystkich.

Nie żyję tylko swoim.

Moimi problemami już się nie zajmuję.

Ale przecież kimś się zajmuję.

Tak, to iluzja, którą czasem się karmię.

Coraz rzadziej, ale dalej karmię.


I coś czuję, że nie jestem w tym osamotniona.

wtorek, 9 czerwca 2020

Zima czasem przychodzi wiosną

Czasem przychodzi niespodziewana i nieproszona.

Jak nieoczekiwany gość, którego witasz w drzwiach mówiąc „dzień dobry” z gulą w gardle.

Ona przychodzi i chce zagościć.

Wiosenna zima.


Częstujesz ją herbatką, no bo inaczej nie wypada.

Ona zaczyna od tego, że dawno jej tu nie było i że zwykle przychodzi inną porą, ale „życie życiem i jest jak jest”.

Ty czujesz coraz więcej chłodu. I coraz bardziej sztywniejesz.

Ale patrzysz na nią. Nie możesz oderwać wzroku, chociaż bardzo chcesz. Sztywniejesz jeszcze bardziej.

A ona coś Ci mówi. Coś bardzo ważnego. Nie słowami, ale czuciem. A raczej brakiem czucia.


Bo ta zima to tylko metafora. Tego, co większość z nas doświadcza – jedni częściej, inni rzadziej. Jedni mocnej, inni słabiej. Doświadczeniem zesztywnienia, zamrożenia, unieruchomienia.

Ono nie ma słów, mówi jedynie tym, że nie czujemy.

A skoro nie czujemy, to dobrze się zatrzymać – zobaczyć co sprawia, że czucia brakuje.

I problem rozwiązać.


sobota, 6 czerwca 2020

Bez poczucia winy to bez poczucia wpływu

Wiele osób nie lubi poczucia winy.

Bo jest nieprzyjemne.

Bo pokazuje, że coś zrobiliśmy „nie tak”.

Bo popełniliśmy błąd.

Bo skrzywdziliśmy kogoś.


To uczucie jest wielkim skarbem.

Pomaga nam uniknąć wielu błędów i nie popełniać ponownie tych popełnionych.


Tymczasem niektórzy zamiast reagować na błędy – reagują na ich efekt uboczny, czyli poczucie winy.

Zamiast gasić pożar – wyłączają alarm przeciwpożarowy.

Blokują poczucie winy.

Blokują własną reakcję na myśl o popełnieniu błędu.

Potem blokują myśl o popełnieniu błędu.

No a skoro nie mogą tak myśleć, to żyją, jakby błędów nigdy nie popełniali.



A jeśli błędów nie popełniam, to nie muszę się zmieniać.

Nie muszę się uczyć.

Nie muszę nic poprawić.

Niczego nie poprawiam.


Może przez chwilę przychodzi ukojenie, poczucie komfortu, myśl „nic nie muszę”.


Ale po jakimś czasie pojawia się poczucie, że nie mogę nic poprawić, nie mogę nic zmienić.

Ja się nie zmieniam, a świat się zmienia, nic na to nie mogę poradzić.

Stoję w miejscu, inni biegną, czuję bezradność.


Za odciętym poczuciem winy odcięte zostało poczucie wpływu.




wtorek, 2 czerwca 2020

Uczulenie na ‘pouczające objaśnianie świata’


Lektura książki „Mężczyźni objaśniają mi świat” wiele mi pokazała. Zdałam sobie sprawę jak często i na jaką skalę spotykałam się z zachowaniami mężczyzn, które można streścić stwierdzeniem „jestem mężczyzną więc wiem lepiej o wszystkim”. Czasem widziałam to i bardzo mnie to irytowało. Być może dlatego, że od dziecka słyszałam o tym, żeby nie ulegać takiemu myśleniu. Choć, jak zobaczyłam, czasem takie gadanie bywa ukryte i wtedy nie zawsze je zauważałam.

Teraz dostrzegam je dużo łatwiej i szybciej. I dużo adekwatniej reaguję. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Urzekło mnie też, że autorka nie tworzyła sztucznych podziałów i uogólnień w stylu „wszyscy mężczyźni tak robią”. I podkreślała, że często spotyka takich, którzy dalecy są od postawy wujaszka powtarzającego „co ty dziecko wiesz o życiu?” Tym jeszcze bardziej do mnie trafiła.

To, co ze mnie wylało się, gdy pisałam ten tekst, było kontynuacją mówienia o mansplainingu. Tym, co we mnie zarezonowało, przetrawiło się i dźwięczyło mi w głowie dalej. Mam trochę obaw wrzucając ten tekst, bo wiem, że może oburzyć. Trudno. Może taki coming out też jest ważny.

Mam uczulenie na womansplaining.

Mam uczulenie na objaśnianie mi świata przez kobiety, które wchodzą w rolę takich wujaszków powtarzających, że nic nie wiem o życiu i one mi wytłumaczą. Na rady i złote recepty w stylu „mnie pomogło, więc i tobie pomoże” bez zważania na to, że zarówno sytuacja jak i sposób doświadczenia są inne. Na zalewanie mnie pouczeniami, które w gruncie rzeczy są ucieczką od własnych emocji i problemów.

Raz nawet takie uczulenie objawiło mi się alergicznym katarem. Po dwóch dniach, gdy męczyłam się z cieknącą wodą z nosa, wróciłam do momentu, gdy katar się zaczął. A zaczął się właśnie wtedy, gdy w ważnej rozmowie spotkałam się z barierą. Z barierą złożoną z porad, pouczeń i objaśnień świata, które miały według tej osoby mi pomóc. A jedyne, co stworzyły, to mur między nami. Gdy uświadomiłam sobie ten moment, przyjęłam towarzyszące mu myśli i emocje… katar minął. Nie sądziłam, że takie coś jest możliwe, ale jak widać – tym razem było.

Bo to uczulenie jest jedno i nie jest reakcją na płeć.

Tylko na pouczające objaśnianie świata.


Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...