wtorek, 29 grudnia 2020

Pułapka przyszłości

 

Cieszę się, że o mnie myślisz. Bo będę przy Tobie za chwilę, już zaraz.


Tak – to ja - Przyszłość.


Będę za minutę, za rok, za epokę.


Będę i od tego nie uciekniesz.


Ale jeśli chcesz być przy mnie nie znając moich sióstr – Przeszłości i Teraźniejszości – to będzie to burzliwe spotkanie.


Albo miniemy się, gdy będziesz o mnie myśleć.


Albo będziesz mnie atakować zamiast zobaczyć.


Albo zwiążesz sobie ręce – tymi samymi więzami, którymi odgradzasz się co dzień.



Dobrze, że o mnie myślisz.


Jeszcze lepiej, gdy wtedy nie uciekasz od bycia ‘tu i teraz’ ani od pamiętania tego, co było.




sobota, 26 grudnia 2020

Pułapka teraźniejszości

 

Wiele słyszę o sobie. Zdaje się, że stałam się modna. Nazywają mnie „tu i teraz” choć bardziej lubię imię Teraźniejszość.

 




Fajnie, że wielu sobie o mnie przypomniało. Że minęły czasy, kiedy twierdzono, że nie istnieję. Że jest tylko przeszłość i przyszłość. Jakbyśmy nie mogły być wszystkie trzy.


A jesteśmy we trzy.


A jeśli ktoś ufa tylko mi i zaniedbuje moje siostry, to wpada w poważną pułapkę.


Bo nie wie kim jest teraz – jeśli nie wie kim był.


Bo nie wie, do czego dąży teraz – jeśli nie myśli o tym co będzie.


Trwa i trwa.


Jak liść na wietrze.


A raczej jak wiatr.


Którego już nie ma.

wtorek, 22 grudnia 2020

Pułapka przeszłości


 

 

 

Tak, wiem, że na mnie zerkasz. Nie zaprzeczysz.


Pamiętasz wiele z tego, co się w Twoim życiu wydarzyło, znasz opowieści z życia przodków i lekcje historii ze szkoły.


Możesz ode mnie wiele się nauczyć, spoglądanie na mnie może cię bardzo wzbogacić. To ja – Przeszłość – pozwalam ci zrozumieć wiele twoich wyborów i preferencji. Chcecie czy nie – jesteście we mnie zanurzeni i ze mnie czerpiecie.


Ale mogę też stać się waszą pułapką, twoją pułapką.


Pułapką będę, gdy będziesz mnie idealizować. Widzieć zamierzchłe zwyczaje jako lepsze, a ludzi – jako bardziej szlachetnych. „Kiedyś to było” - powiesz. I przymkniesz oko na piękno dnia dzisiejszego.


Pułapką będę również gdy starając się we mnie zagłębiać stracisz z oczu to, co masz. Odkrywając swoją genealogię, grzebiąc w grobach przodków, odkrywając prastare wierzenia. To wszystko może stać się twoim skarbem. Może też zamknąć cię w sarkofagu, który próbujesz reanimować.


Pułapką jestem też, gdy nie masz w sobie odwagi, by iść swoją drogą, tylko ciągle szukasz śladów, które przed tobą postawić ktoś inny. Tylko ten ktoś nie jest tobą. A ty masz jedno życie.



sobota, 19 grudnia 2020

Kolory uczuć: szaro-barwny

 

Wiecie, że szary jest efektem zmieszania dobranych do siebie kolorów?


Ja do niedawna nie wiedziałam.


Może stąd się bierze określenie „szara codzienność”? Bo to właśnie codzienność jest pełna kolorów?


Chcę się przyjrzeć temu, jakie kolory, zmieszane ze sobą, stworzą szary. Jakie uczucia, zmieszane ze sobą, stworzą szare uczucia. Szaro-barwne uczucia.


Szary to zielony i czerwony.



Szary to żółty i fioletowy.



Szary to niebieski i pomarańczowy.




Zielony i czerwony.


Czyli mieszanka zawiści-poczucia niższości-wdzięczności-nadziei oraz strachu-złości. Niezła mieszanka, prawda?



Żółty i fioletowy.


Połączenie radości-zazdrości i buntu-agresji-melancholii-żałoby. Uczucia jak na huśtawce emocjonalnej.



Niebieski i pomarańczowy.


Smutko-wstyd i ekspansywno-wybuchowa-obronna-ekcytacja. Brzmi jak doznania po wartościowej książce czy filmie.



Szare emocje mogą być ciekawą miksturą emocjonalną.


I mogą mieć nasycenie różnych barw-emocji.


Jedno jest pewne – szare uczucia nie mają w sobie nic z nudy :)

 


 

wtorek, 15 grudnia 2020

Kolory uczuć: biel i czerń

 

Jak biel i czerń odnosi się do uczuć?


Długo nad tym dumałam…


Nie widzę w nich osobnych uczuć. Widzę je jako domieszki uczuć, które sprawiają, że nabierają one różnych kolorytów…

 




Biel ma dla mnie dwie doświadczalne funkcje: złagodzenie i zmrożenie.


Złagodzone, zabielone uczucia to te, które mają w sobie komponent zmniejszający ich intensywność. To taka biel, która ugładza i łagodzi.


Ale biel może też ochładzać, a wręcz zamrażać uczucia. Wtedy też nie czujemy ich intensywnie, może nawet w ogóle nie czujemy. Ale one są – w naszej wewnętrznej lodówce – i prędzej lub później przychodzi moment na ich rozmrożenie. To te momenty, kiedy nie wiemy, skąd dane uczucie się w nas pojawiło. Już wiecie – z wewnętrznej lodówki :)



A czerń? Czerń przyciemnia, więc rzuca cień. Czerń też pogłębia, intensyfikuje.


Intensywne, pogłębione uczucia mogą być gorącą lawą albo falą przepływającą przez całe nasze ciało. No chyba, że ich nie chcemy. Wtedy wylewamy tę gorąc na tych, którym przydarzyło się być przy nas, przy naszej niechęci do uczuć.


A co z przyciemnionymi uczuciami? Trochę ich nie widzimy, a trochę nie chcemy widzieć. Nazywamy je naszym cieniem. Więc one za nami chodzą – czy ich chcemy czy nie…


A jak Ty widzisz biel i czerń w kontekście uczuć?

sobota, 12 grudnia 2020

O "jajkach" i "kurach" przy tworzeniu

 


Zawsze jest wcześniej jakaś kura lub jakieś jajko.


Zawsze się znajdzie sposób, by wskazać tę wcześniejszą kurę.


Zawsze też mamy możliwość znaleźć to uprzednie jajko.


Oczywiście, jeśli myślimy o tworzeniu.

 




Gdy tworzę, to wyciągam często zaskakujące mnie elementy z wielkiego worka. Wyciągam, oglądam, przerabiam. Dodaję coś od siebie, fragmenty odrzucam.


Ten wielki worek to mój skarbiec – doświadczeń, opowieści, natury i kultury.


Bez niego nie umiałabym tworzyć.



Bo nie tworzę z niczego.



Jeśli tworzę „kurę”, to dzięki temu, że znalazłam w skarbcu „jajko”. A „jajko” jest efektem mojej pracy, jeśli znalazłam w nim „kurę”.


Trochę waham się teraz na ile mogę uznać, że to tworzę.


Może dlatego, że jest we mnie pragnienie, by móc stworzyć coś z niczego?


A ja jedynie przetwarzam nowe ze starego.


I tworzę „coś” z „czegoś”.

wtorek, 8 grudnia 2020

Kolory uczuć: zielony

 

Taniec żółtych i niebieskich uczuć? Jak go widzisz? Jak widzisz współdziałanie żółtej radości i niebieskiego smutku? A jak żółtej radości i niebieskiego wstydu?


A czy żółta zazdrość z niebieskim smutkiem albo żółta zazdrość z niebieskim wstydem potrafią współpracować?


Myślę, że potrafią.




Żółta zazdrość i niebieski wstyd współpracują przy rytmie zielonego tańca zawiści.

Żółta zazdrość i niebieski smutek współpracują przy rytmie zielonego poczucia niższości bądź niekompetencji.


Bywacie zieleni z zawiści lub z poczucia niższości? A może zielona niekompetencja jest Wam bliska?


Jest na to sposób – odkrycie innych choreografii tanecznych zieleni!


Bo zielony to także improwizacja taneczna żółtej radości i niebieskiego smutku. Wytańcowują one zieloną wdzięczność – za to co było dobrego a czego już nie ma. Często ten taniec pojawia się w naszych sercach po pożegnaniu ważnej osoby. Może być też wtedy gdy żegnamy etap życia. Gdy przychodzi coś, co też dobre, choć nieznane.


I temu towarzyszą stylowe figury taneczne niebieskiego wstydu i żółtej radości. To odepchnięcie tego, co nie służy - w tym pomaga wstyd. To wygięcie w stronę tego, co cieszy – to daje radość. A razem tańczą układ nadziei. I tą zieloną nadzieję grają w sercu.





sobota, 5 grudnia 2020

Kolory uczuć: pomarańczowy

 

Pomarańcz to kolor pochodny czerwieni i żółci.


A jakie uczucia są pochodne od żółtych i czerwonych emocji?


Wśród żółtych odnalazłam radość i zazdrość, wśród czerwonych – złość i strach.


Więc pomarańczowe uczucia odnajduję cztery.




Żółta radość i czerwona złość? W połączeniu żółtego i czerwonego widzę ogień. Ogień daje życie i ogień może zniszczyć życie. To właśnie widzę w romansie radości i złości – ekspansję i ciepło. To wszystkie rodzaje przeżyć, które sprawiają że czuję siłę by przeć do przodu. To ta siła, która buduje mosty w relacjach i wspiera w odkrywaniu tego, jak uzdrowić chorych. Ta ekspansywność może też niszczyć to, co delikatne i pominąć to, co chłodne i łagodne. Romans radości ze złością może dać życie lub je zniszczyć.


A niszczyć może gdy czerwona złość połączy się z żółtą zazdrością. Zazdrość sama z siebie nie budzi chęci niszczenia innych lub niszczenia tego, czego im zazdrościmy. Gdy dojdzie jednak myśl, że tak być nie powinno, że ktoś ma coś, czego my nie mamy, a za tą myślą pójdzie złość to…


A czy złość i zazdrość w kooperatywie mogą motywować? Jak to widzisz?


Ja widzę teraz połączenie żółtej zazdrości i czerwonego strachu. Widzę masę obron w komunikacji z tymi, którzy mają coś dla nas cennego. Widzę w tym niepokój z powodu wyjątkowości innych. I widzę szansę na to by zajrzeć w głąb siebie – tam gdzie jest odczucie braku.


I z tym odczuciem przechodzę w pomarańczową ekscytację nowym – powstającą z połączenia radości i strachu. Strach jest związany z niepewnością, a tym jest każda zmiana, każde nowe. Jeśli jednak do strachu zaprosimy radość to wyczekiwanie i odkrywanie będą współbrzmieć z pomarańczową ekscytacją.


To jak? Lubisz pomarańczowe emocje?












wtorek, 1 grudnia 2020

Kolory uczuć: żółty

 



Jeden z moich ulubionych kolorów. Lubię go mieć na sobie, choć wtedy zwykle wyróżniam się z otoczenia, co już mało lubię. Dodaje energii i przykuwa uwagę. Pewnie dlatego łączy mi się z radością i zazdrością.


Żółta radość to dla mnie moc energii do radosnego działania. To pasja uśmiechu i iskierki w oczach. To dziecięca spontaniczność, otwartość i ciekawość świata. To ciepło dobrych relacji. To towarzyszka uczucia flow, osiągania upragnionych celów i procesów twórczych, w których od efektu ważniejsze jest samo tworzenie.


Radość się cieszy, radość się raduje.


Ma to szczęście, że prawie zawsze uznaje się ją za tak zwaną pozytywną emocję, tę, która jest pożądana.


A ona wie, że nie zawsze towarzyszy temu co dobre, nie zawsze jest przy tym, co nam służy.


Towarzyszy żartom, które mają na celu kogoś wyśmiać. Towarzyszy uśmiechom z cudzego nieszczęścia. Jest też częścią muru, którym próbujemy się oddzielić od lęków i trudnej dla nas prawdy. A co jeśli trwamy w tym co niszczy nasze relacje? Wtedy radość może towarzyszyć myślom, które uparcie dają poczucie władzy nad drugim człowiekiem.


Radość wie, że takim sytuacjom też towarzyszy. I że nie zawsze jest pozytywna.


A zazdrość?


Żółta zazdrość nie ma dobrej passy. Dużo ludzi łączy ją z porównywaniem się z innymi, czego nie lubią, a co wciąż robią. I z patrzeniem, co ma ktoś, a czego ja nie mam. Dlaczego nie mam i czy tego potrzebuję? O to już nie zawsze pytają.


A zazdrość wie, że pojawia się tam, gdzie dostrzegamy wartość, gdzie widzimy to, co dla nas ważne. Delikatnie, żółtym promieniem odsłania to, co może wzbudzić w nas zachwyt i ucieszyć. Pokazuje: popatrz też na siebie, to jest dla ciebie ważne.


Ale czy jesteśmy w stanie usłyszeć ten delikatny żółty głos?

 

 


 

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...