wtorek, 25 października 2022

Kim jestem - tą, która łączy

 

Od dawna moim działaniom towarzyszy łączenie.


Czerpię z różnych źródeł i dzielę się sobą w różnych miejscach. Odnajduję się w spokoju i w chaosie. W szarości i kolorze.


Zresztą szarość jest przecież rezultatem połączenia odpowiednich barw.


Najbardziej fascynuje mnie łączenie różnych elementów wnętrza. Myśli krytycznych i wspierających. Smutku i radości. Zamieszania i kontroli.


Czasem by połączyć – wcześniej dzielę. Zauważam, że w stresie gotują się często złość i strach. Że zanim doświadczymy radości – już oczekujemy, że ją utracimy. A dobre wspomnienia nie mogą do nas wrócić, bo przykleiliśmy się do tych złych.


Czasem wymaga to ostrego cięcia, ale najczęściej – delikatności. Trochę jak przy odrywaniu plastra czy przestarzałego opatrunku. Nierzadko – ważne, żeby jest żeby wtedy oczyścić wrażliwość, z brudów, którymi zarosła.


I potem na nowo przyjąć to, co odzyskane.


Fascynujące zajęcie.

 


 

wtorek, 11 października 2022

Monolog z książką: "Berdo"

Czuły barbarzyńca. 

Tak określiłabym tytułowego bohatera. Jego pseudonim nie bez powodu może przywodzić na myśl Bieszczady. Zna je lepiej od własnych kieszeni, z drzewami dogaduje się lepiej niż z ludźmi. Obecność niedźwiedzia rozpoznaje po dreszczu na ciele. 

Dla mnie „Berdo” to opowieść o wewnętrznej szarpaninie. Dzikości, zbroi, ranach i wietrze, który ich dotyka. O wilku, który czuje się porzucony i odnajduje siebie dopiero gdy traci napęd ucieczki. To szukanie oparcia w młodości i niedowierzanie, że starość może minąć. Opowieść o powrotach i sercu, które nie chce przestać bić.


Jeśli nie czytaliście - polecam.



 


 

wtorek, 4 października 2022

Dochodzę do siebie

 Dochodzę do siebie…


I nie mam tu na myśli uspokojenia po kryzysie. Myślę natomiast o tym wyrażeniu. O tym, że życzymy sobie dojścia do siebie, gdy chodzi nam o ochłonięcie po strachu lub złości. Albo gdy jest dużo smutku, a z jakiegoś powodu wolelibyśmy radość.


Tylko dlaczego możliwe rozumienie tego frazesu zakłada, że będąc w smutku, strachu czy złości nie jesteśmy sobą?


Ja dochodzę do siebie przez czucie.


Jestem przy sobie, gdy czuję złość – zarówno drapiącą irytację, jak i wściekłość, której siłą chcę rozwalać ściany. Jestem przy sobie, gdy wzruszam się lub wylewam ocean łez. Jestem przy sobie gdy paraliżuje mnie strach i gdy pozwalam mu odejść.


Jestem sobą, wtedy kiedy jestem.


Nie muszę trzymać się swojego czy czyjegoś wyobrażenia na swój temat.


Dochodzę do siebie właśnie wtedy – kiedy od siebie odchodzić przestaję.


Po prostu jestem.

 


 

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...