wtorek, 27 września 2022

O cieniu dobrego

 

Tam gdzie cień – jest i światło.


A gdzie światło – tam i cień.


Można doświadczać zmian, jako dobrych, a jednocześnie odczuwać nieprzyjemności. Zmęczenie, znużenie, pomieszanie. Widzieć kolory, słyszeć miłe słowa, czuć radość. A jednocześnie uginać się przy ciężkości o nieznanym źródle.


Często spotykam się z narracją o tym, że dążymy do przyjemności, komfortu i bezpieczeństwa.


Tymczasem odkrywam, że gdy pojawia się bezpieczna przestrzeń – to wychodzą wewnętrzne demony. Gdy odpoczywamy w komforcie – w myślach nawija nam wewnętrzny krytyk. Czy doświadczamy przyjemności – dziurę w brzuchu drąży poczucie winy.


Nie zgrywa mi się to ze słowami o dążeniu do spokoju. No chyba, że chodzi w nich o wieczne dążenie, które jest ściganiem końca tęczy. Tylko wtedy zostajemy z poczuciem zagrożenia, walką i wieczną niewygodą.


Wolę widzieć w wyborze światła – otwartość na cień. A w cieniu – sygnał, że gdzieś jest światło.

I odkrywać miejsca we mnie, które proszą o uwagę i opiekę.





wtorek, 20 września 2022

Porównania bez rywalizacji

 

Wyobraź sobie świat bez porównań.


Nie odnosisz tego, co robisz i jak wyglądasz do tego, co robią i jak wyglądają inni.


Jak określasz wtedy siebie? Skąd wiesz, czy sprawnie czytasz, czy dobrze mówisz po czesku lub masz talent do urządzania pokoju?

Bez porównań wiele możliwości znika.


A z tak wielu stron słyszymy, żeby się nie porównywać.


Mogę oczywiście to zrobić. Mogę wystartować w maratonie bez przygotowań, bo po co mam skorzystać z doświadczeń innych, które sugerują solidny trening? Mogę sobie wymyślić, że jestem dobra w hafcie i zainwestować w biznes sprzedażowy moich serwetek zanim wezmę igłę do ręki. Nie określam, co wiem, a czego nie wiem. Wypowiadam się na każdy temat, a za podstawowe kryterium uznaję „bo tak mi się wydaje”.


Brzmi znajomo?


Niektórzy idą w tę stronę, uderzają się o kant rzeczywistości bądź lądują odrzuceni przez innych, którzy nie mają ochoty na słuchanie porad od osób, niemających oparcia dla swoich tez.


To jeden ze scenariuszy wyboru drogi „przestaję się porównywać”.


A może to nie w porównaniach leży problem?


Porównywać się można na różne sposoby.


Odwiedzając znajomych w innym rejonie kraju mogę spróbować lokalnych potraw i stwierdzić, że niczego takiego wcześniej nie skosztowałam. Porównuję wtedy znaną mi do tej pory kuchnię z tą, którą mam przed sobą.


Dziecko wychowywane w jednej rodzinie, spotyka w miarę dorastania inne i może zobaczyć, że w jednych rodzinach jest kilkoro dzieci, a w innych jedno, rodzice mogą zajmować się różnymi rzeczami i nie każdy ma babcie i dziadków. To też porównanie.


Kobieta wyrastająca w przemocowym domu wybiera przemocowego męża w myśl, że nie da się inaczej. A wystarczy porównanie do innych związków, żeby dostrzec, że da się.


Da się też porównać samemu ze sobą. Dostrzec ile przeżyliśmy, kim byliśmy i kim jesteśmy. I przyjąć, że w każdym momencie – jestem OK.


Ja nie widzę problemu w porównaniach. Widzę go w rywalizowaniu.


Kiedy uznaję, że muszę być lepsza niż inny członek rodziny, znajomi ze szkoły czy ja sama – z przeszłości. Kiedy się ścigam w zawodach, które wymyśliłam i nie mogę się zatrzymać, żeby zobaczyć, że… tylko ja w nich uczestniczę. Gdy przystanę, mogę się rozejrzeć, popatrzeć na innych, porównać do tych, którzy nie uczestniczą w tym biegu. I wybrać. Powrót albo sprawdzenie nowej strategii życia. Z porównaniami, ale bez rywalizacji.








wtorek, 13 września 2022

Specjalizacja: (nie)zwykłe myślenie

 

Gdybyśmy zrobili konkurs popularności różnych ludzkich aktywności, to wydaje mi się, że myślenie nie miałoby wysokich wyników. Uplasowałoby się raczej za czuciem, ćwiczeniami fizycznymi, czy głaskaniem domowego zwierzaka.


Ja różnie myślałam o moim myśleniu, czasem czułam względem niego złość, czasem próbowałam od niego uciekać.


Gdy się z nim porozumiałam, zrozumiałam, jak jest w moim życiu ważne.


Jest ze mną w wymiarze kreatywnym – gdy eksploruję sposoby na twórcze myślenie.

Jest ze mną przy odkrywaniu zadziwiających mnie ludzi – gdy naukowo analizuję myślenie uznane za genialne lub takie traktowane za zaburzone.

Jest ze mną w kontekście myślenia społecznego – w trakcie kreowania dzieła, którym chcę się za jakiś czas podzielić.


Ciesząc się relacją z moim myśleniem chcę Was zaprosić do podobnych spotkań wewnętrznych. Organizuję w tym celu warsztaty „Żywioły myśli”.


Będzie w nich o tym, że pomysłowość czasem jest jak ocean. Pomogę w nim nie utonąć, ale odnaleźć zaginione pasje.

Będzie o myśleniu, które jest jak ogień – potrafiący nas spalić. Pomogę zachować taką wersję tego ognia, która będzie bezpieczna i wesprze Cię w codziennych wyzwaniach.

Będzie o powietrzu – myślach skaczących, latających, które się czuje, a które trudno uchwycić. Pomogę przekształcić go w wiatr natchnienia, który pomoże Ci polecieć tam, gdzie będziesz chcieć.

Będzie też o uziemieniu myśli – o ich potencjalnym ciężarze i trudzie, ale też o doświadczeniu ich użyźnienia i owocności.


Spotkamy się 4 razy, w poniedziałki – 3, 10, 17 i 24.10, między 18:30 a 20:30, na Google Meets. Można przyjść raz, można dwa, można trzy, można i cztery :)


Mam dla Was 9 miejsc na każdym ze spotkań :)


Plan spotkań

3.10 – Ziemia, czyli cielesność myśli

Zajmiemy się tym, jak myślenie łączy się z ciałem i uczuciami. Spotkamy się z nimi dzięki ćwiczeniom angażującym ciało, skorzystamy z dobrodziejstw muzyki i słów.


10.10 – Powietrze, czyli moc naszych skrzydeł

Spróbujemy znaleźć źródła natchnienia i sposoby na ich łączenie. Pomoże nam w tym eksploracja potencjału naszego oddechu i techniki twórczego rozwiązywania problemów.


17.10 – Ogień, czyli ciepło i potrzeby

Wzbogaceni o doświadczenie ziemi i powietrza sprawdzimy naszą zdolność działania w obszarach świata, które pomagają nam zadbać o potrzeby i zachowanie poczucia wpływu. Będzie o granicach, walce i ucieczce, i uczeniu się utrzymywania poczucia bezpieczeństwa w sobie.


25.10 – Woda, czyli ocean możliwości

Zajrzymy do głębin naszych pasji – tego, co nas porusza i wspiera radość życia. Pomogą nam w tym kredki, farby i wycinki z gazet. Zakończymy cykl spotkań doświadczeniem zintegrowania czterech sposobów doświadczania siebie.


Kilka opcji udziału w warsztacie:

dla ciekawych pojedynczego doświadczenia – 1 spotkanie – 60 zł

dla zdecydowanych na całość – 4 spotkania – 200 zł

dla zainspirowanych i szukających głębszej pracy – 4 spotkania + sesja indywidualna – 260 zł (mam takie 3 miejsca)

Jeśli podzielił_ś się lub podzielisz pomysłami na kolejne warsztaty, możesz dostać zniżkę 20% na dowolną z powyższych opcji :) Możesz to zrobić tu.

Zapisy: ktoredydosiebie@gmail.com, po zarezerwowaniu miejsca podam numer konta i link do spotkań


Będziesz? :)





wtorek, 6 września 2022

Specjalizacja: wstawanie z kolan

 

Świętuję właśnie otworzenie działalności gospodarczej :)

Z tej okazji mam propozycję: we wrześniu oferuję w każdym tygodniu trzy konsultacje psychologiczne za wirtualną kawę (https://buycoffee.to/ktoredydosiebie) – jeśli potrzebujesz, albo znasz kogoś, kto potrzebuje – zapraszam do kontaktu przez mail ktoredydosiebie@gmail.com :)


Szykując się do przedstawienia swoich działań psychologicznych słuchałam specjalistów od prezentowania oferty w sieci. Słuchałam, czytałam, rozmawiałam. Zostałam spytana między innymi o specjalizację.

Postanowiłam Wam o niej opowiedzieć. A w zasadzie o nich, bo jest ich kilka.

Pierwszą, którą postanowiłam zaprezentować jest...wstawanie z kolan.


To w zasadzie specjalizacja życiowa. Mimo że liczba egzaminów, które miałam na studiach przekroczyła setkę, a godziny spędzone na różnych szkoleniach trudno zliczyć, nie przypominam sobie, żeby na którymś z nich to określenie się pojawiło. W bibliotekach studiowałam inne dzieła, bazy artykułów wyszukiwałam po innych hasłach. Nauczycieli w tej umiejętności znalazłam w innych miejscach. Jedni byli starsi, inni młodsi. Byli tacy ze stopniem profesora, jak i tacy, którzy z racji niepełnosprawności zamieszkują na co dzień dom pomocy społecznej. Wiele z tych doświadczeń zamieszkało we mnie i stało się moją codziennością. Doświadczeniem, które sprawia, że gdy się potykam, to zajmuję się raną i przyglądam się temu, co mnie zraniło. Myślą, która pomaga przekształcić przeżycie w coś, co pomoże mi odkryć coś ważnego w sobie. Troską, którą mogę dać sobie, gdy upadnę kolejnym razem. Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale wiem, że upadnę. I znowu wstanę. Po prostu wygodniej chodzi mi na stopach niż na kolanach :)

 


 



Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...