wtorek, 29 września 2020

Monolog z książkami: "Czasem święta, czasem ladacznica" i "Czasem czuły, czasem barbarzyńca"

 

Bardzo dziwny duet.




W jednej uważność, konkret i dokopywanie się do źródła. W drugiej chaos, antagonizmy i zniekształcenia.


Czytałam z jednej strony myśląc o kobietach i mężczyznach, a z drugiej o żeńskich i męskich zasobach, które są w nas niezależnie od płci biologicznej.


Niewiele w nich odnalazłam tego, o czym nie słyszałam, czy nie czytałam wcześniej. Książkę „o mężczyznach” mogłabym polecić osobom rozpoczynającym poszukiwania odpowiedzi na ten temat, książkę „o kobietach” poleciłabym tym, który chcą dostrzec wiele możliwych pułapek w relacjach damsko – męskich.


Lekko razi mnie nazywanie tych książek przewodnikami.


Być może stąd moje rozczarowania – obiecują więcej niż dają.


A może to ja chciałam z nich wyczytać więcej niż mogłam?


Czytaliście?

wtorek, 22 września 2020

A gdyby polubić nieznaną piosenkę?

 

Co gdyby…



Polubić nieznaną piosenkę?


Taką z elementami znanych dźwięków, ale ubarwionych – dotąd nieznanymi? Odśpiewaną nietuzinkowym głosem oddającym wielogłos emocjonalny? O treści zbierającej bagaż zawiłych doświadczeń w taki sposób, że otwiera na odwagę kreowania jutra?


Spodobałaby się Wam taka piosenka?



A gdyby tą piosenką była część Ciebie?


Jeszcze niepoznany ląd osobowości, który czeka by go odkryć.


Odważysz się na takie odkrycie?


 

wtorek, 15 września 2020

A co jeśli... będzie lepiej?

 Wielu to czuje.


Nieliczni zauważają, że może niepokoić.


Niewielu nazywa.


A jednak licznych dotyka.



Lęk przed… nieznanym szczęściem.



Wydaje się zaskakujący, bo kto by się niepokoił tym, że będzie dobrze. A jeśli może być lepiej, to trzeba w to iść, a nie bać się – prawda?


A prawda pokazuje, że „nieznane lepiej” może niepokoić bardziej niż „znane gorzej”. Może rodzić obawę, że będzie trwać tylko przez chwilę. Albo pokazywać, że kiedyś było mniej różowo niż dotąd myśleliśmy.


Zmiana tworzy ryzyko, ma prawo budzić niepokój.


Bo nie wiemy, co jeśli… będzie lepiej?


Właśnie. Co?

 


 

wtorek, 8 września 2020

Wyczerpana dostojność

 

Moje pozy miały w sobie głębię.


Wiem, że wielu twierdzi inaczej, ale tak – miały.


Chroniły mnie. Chroniły przed zniewagą, odrzuceniem, porzuceniem.


Dzięki nim dotarłam do dzisiejszego dnia.



Do dnia, w którym nie muszę się już napinać i starać ponad siły.


Jako dostojność też mam swoje ograniczenia.


Siły się wyczerpały, miejsce bezpieczne – mogę odpuścić.



Pamiętaj, że nie będę w Tobie wiecznie w takiej samej formie.


Jak każda Twoja część – zmieniam się.



Tylko przyjmując to – będziesz w stanie ze mnie czerpać.




wtorek, 1 września 2020

Wstyd chroni to, co delikatne

 

Tak, wiem, że mnie nie lubisz.


A ja i tak Cię chronię.



I wiem, że w głębi mocno we mnie wierzysz. Wierzysz we mnie tak mocno, jak głęboko mnie skryłeś.


Gdy jestem płaszczykiem wstydu, to chowasz za mną to, z czego się śmieją inni – a to skarpetki nie do pary, a to nietypowe imię. Źle Ci z tym i chowasz urazy. Co z tego, że wtedy ciężko im się goić? Przecież uznajesz, że gdy czegoś nie widzisz, to tego nie ma. Więc z pola widzenia wylatują sytuacje wywołujące wstyd.


Gdy jestem głazem wstydu, hodujesz na mnie skalniak. Dorabiasz intelektualne kwiatki i poidło dla pszczółek dlatego, że jest to modne. Pode mnie już nie zaglądasz. Ba, chyba nawet nie wiesz, że coś jest niżej. Dopóki ktoś nie podejdzie i nie dotknie tam, gdzie akurat nie powinien. A że nie wie, że boli? Miał się domyślić! Oddajesz kamieniem, nieświadomy człowiek ucieka, a oto…


Wychodzi to, co skrywane. Bo tam było wiele.


Tego co delikatne. Wrażliwe. Wstydliwe.


Za mną, wstydem, nie chowa się byle co.


Chowa się to, co ma dla Ciebie wielką wartość.


Właśnie dlatego sądzę, że mnie bardzo lubisz. I z wzajemnością.


Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...