sobota, 28 listopada 2020

co myśleć o tym, co mówią inni

 

Gdy masz w sobie zero przejęcia tym, co mówią inni


prawdopodobnie

wtedy uważasz, że wszystko wiesz najlepiej

albo uważasz, że nie wiesz nic

i boisz się, że to się wyda



Gdy przejmujesz się każdym słowem


prawdopodobnie

myślisz wtedy, że na niczym się nie znasz

albo sądzisz, że wiesz wszystko

i słuchasz by wytknąć innym błędy



między „wszystko” a „nic” jest wiele możliwości


i w nich też można szukać recepty na to, co myśleć o tym, co mówią inni


i w tym wszystkim


słuchać, co mówią

 


 

 

Moja recepta:

słucham swoich emocji i potrzeb gdy mówią

słucham wartości innych w tym co mówią

słucham wartości swoich gdy ich słucham



A potem podejmuję decyzję, co z tym, co usłyszane – zrobię.



Wtedy to będzie moja odpowiedź na to, co powiedziane.


Więc odpowiedzialność będzie po mojej stronie.








wtorek, 24 listopada 2020

To nie wina poczucia winy!

 

Trochę obawiam się przyznać kim jestem. Jakie nadano mi imię.


Przychodzę zwykle z lekkim ukłuciem, choć umiem ciąć jak brzytwa. Jestem na tyle ostra – na ile naostrzysz mnie przekonaniami na temat tego, kim powinieneś być.


A gdy ta powinność rozminie się z rzeczywistością… bach! Jestem! Przypominam, że powinność z rzeczywistością czasem się rozmija…


Dotykam przede wszystkim czynów – tego, co według Ciebie – jest niewłaściwe. Choć czasem też emocji – gdy sądzisz, że czucie złości, smutku, czy przyjemności – nie powinno mieć miejsca. Bywa, że przechodzę we wstyd, ale nie zawsze.


Za to przede wszystkim chcę motywować do zmiany.


To teraz się przedstawię: mam na imię Poczucie Winy.



I wiem, że wielu z Was mnie nie lubi. Wiem też, że nie jest to moja wina. Bo nie przychodzę bez wołania – woła mnie Wasze działanie, które uznajecie za niewłaściwe. I jestem przy Was nawet wtedy gdy udajecie, że mnie nie ma. Nawet jeśli myślicie, że mnie pożegnaliście – chowając mnie do wewnętrznej szafy niechcianych uczuć i myśli.


Przyznam się, że nie lubię tego miejsca. Dlatego z niego pukam. A im więcej mnie tam schowacie – tym głośniej pukam.


A ja chciałabym żyć z Wami zgodzie.


Jak?


Usłyszcie, co mówię o Waszym stosunku do tego, jak działacie. Usłyszcie i przyjmijcie. Wtedy odejdę i wrócę dopiero, gdy podobna sytuacja się powtórzy. A w międzyczasie będziecie mogli cieszyć się z tego, że żyjecie w zgodzie ze swoimi wartościami.


To jak? Zaprzyjaźnimy się?

 


 

sobota, 21 listopada 2020

Monolog z książką - "Stając się sobą. Pamiętnik psychiatry"

 

Ta książka była dla mnie jak delikatny i skuteczny opatrunek.


Krok po kroku poznawałam życie jednego z moich Mistrzów. Odsłaniał losy swojego życia nie bojąc się pokazać siebie w świetle tego, co w nim trudne.


Zaskakujące też było dla mnie, jak jego słowa sprawiły, że przestałam idealizować innego mojego Mistrza – Viktora Frankla.


Słabości pomagają zobaczyć ludzką twarz. To jedna z lekcji, którą z tej książki wyniosłam.


Inna jest taka, że można być autokrytycznym bez bycia autoagresywnym.


Większości treści tej książki jednak nie jestem w stanie wyrazić – bo wrosły we mnie i płyną w moich żyłach.


Zostały w rytmie oddechu i lekkości chodu.


W moim stawaniu się sobą.

 

 


 

wtorek, 17 listopada 2020

Rozwój w miejscu

 

Lubię chodzić w nowe miejsca. Odkrywać, próbować, smakować życia.


Lubię czasem cofnąć się we wspomnienia, poukładać je na nowo, wrócić do czegoś, co od dawna nie było w moim życiu obecne.


Ostatnio odkrywam też wartość… bycia w miejscu.




Tak – bycia w miejscu. Które nie jest cofaniem się, jak wygrażają niektórzy. Bo w miejscu też się można rozwijać. I też czasem to robię.


Rozwijam się w miejscu, gdy jestem jak dziecko, które uczy się stać, zanim nauczy się chodzić. Udoskonalam wtedy stanie. Bo dobre stanie to sztuka.


Rozwijam się w miejscu, gdy dosłownie i w przenośni – spowalniam krok i dbam, by stopy dawały mi oparcie. Udoskonalam wtedy chodzenie. Bo chodzenie to ważna umiejętność.


Rozwijam się w miejscu, bo wiem, że czasem lubię czynności, które nie przychodzą mi z łatwością. Potrzebuję miesięcy, czy nawet lat by dotrzeć do miejsca, w którym niektórzy są po kilku dniach. Oni idą do przodu, ja idę w miejscu.


Idziemy.

sobota, 14 listopada 2020

Kolory uczuć: fioletowy

 

W kole barw fiolet powstaje przez zmieszanie czerwonej i niebieskiej barwy.


A jak zachowają się wspomniane przeze mnie połączone niebieskie i czerwone uczucia?



Może powstać fiolet ze zmieszania czerwonej złości i niebieskiego smutku.



Może powstać fiolet ze zmieszania czerwonej złości i niebieskiego wstydu.



Może powstać fiolet ze zmieszania czerwonego strachu i niebieskiego smutku.



Może powstać fiolet ze zmieszania czerwonego strachu i niebieskiego wstydu.






Jak przeżywamy te fiolety?


Złość ze smutkiem tworzą niezgodę na to, co jest. Budują opór, bunt, niezadowolenie. Fioletowy sprzeciw neguje i burzy. Mury i bariery. A najbardziej wizję świata. Taki fiolet mówi: Dość! Koniec! Żegnam!


Złość ze wstydem może niszczyć. Może niszczyć innych, siebie, świat. Ten fiolet to agresja która odpycha i wyciąga ręce – po to, czego potrzebuje. Często kojarzymy tą fioletową agresję z destrukcyjną energię. Ona może się taka stać. Jednak może nam pomóc nie tylko zburzyć między nami mury ale i zbudować mosty.


Strach i smutek to fiolet melancholii, wkraczający powolnymi krokami w lęk. To fiolet spoglądający w przyszłość. Z niepokojem obawiający się tego, że będzie ona przypominać niezdrową przeszłość. Fioletowy niepokój może być początkiem ważnej analizy – co zrobić by było inaczej.


Stach i wstyd to trudny do przeżywania fiolet – to żałoba. Żałoba za ważną osobą. Żałoba za dotychczasowym stylem życia. Żałoba za utraconym miejscem. Łączy w sobie powyższe fiolety i chce doprowadzić do akceptacji. Do przyjęcia tego co było – dobrego i złego. I otwarcia na tego co będzie – dobre i złe. Z pamięcią i misją.


Takie fiolety znalazłam w pomieszaniu niebieskich i czerwonych uczuć.



A jakie są u Was?

wtorek, 10 listopada 2020

Kolory uczuć: niebieski

 

Od gorącego do stonowanego.


Od czerwonego do niebieskiego.




Dziś czas na niebieskie uczucia.


Niebieski dla mnie odznacza smutek i wstyd.



Niebieski smutek osadza i wyhamowuje. Nie pozwala się kręcić w kołowrotku i wokół własnego ogona. Przypomina czasem utkwienie w dołku. Wtedy wydaje się trudny. Tylko ten dołek jest ważną przestrzenią. Nie ma w nim rozpraszaczy, można się skoncentrować na tym co jest i co było.


Niebieski smutek to też obszar dla krytycznego myślenia. To stan, w którym trudniej nami manipulować i odwrócić się od realności. To miejsce do analiz, zobaczenia sytuacji przez szkło powiększające.


Niebieski smutek to woda, która oczyszcza.




A czym jest niebieski wstyd?


Wstyd jest uczuciem alarmującym – pojawia się gdy zagrożone jest nasze poczucie przynależności. Nie czujemy ciepła grupy, trochę się odsuwamy, niebieska barwa coraz bardziej nas otula.


Niebieski wstyd to moment na zatrzymanie i przyjrzenie się sobie i grupie. Czy działam zgodnie ze swoimi wartościami? Czy działam zgodnie z wartościami grupy? Co myślę o jednych i drugich wartościach.


Niebieski wstyd to niebo na którym mieści się wiele gwiazd – w różnych gwiazdozbiorach. Gdy taki wstyd pojawia się we mnie, mogę skorygować swoje działanie by pozostać w aktualnym gwiazdozbiorze. Mogę też zmienić grupę na taką, gdzie będę milej widziana.


Tak korzystam z niebieskiego wstydu, który bardzo wspiera by nie zgasło we mnie poczucie przynależności.



A co jest Twoim niebieskim? Jakie Twoje uczucia mają niebieskie zabarwienie?

sobota, 7 listopada 2020

Kolory uczuć: czerwony

 

Jakie kolory mają emocje? Jaki kolor pojawia się w Twojej wyobraźni gdy przeżywasz złość, radość lub smutek? Czy te nazwy niosą ze sobą przekaz kolorystyczny?


Postanowiłam spróbować odnaleźć barwy uczuć. Tych bardziej podstawowych i tych urozmaiconych myślami i nastawieniem. Tych nasyconych i tych oszronionych.


Próbuję i ujawniam moje próby. Najpiękniejsze w nich jest to, że mają domieszkę uniwersalizmu i subiektywności. Może widzisz je podobnie a może odmiennie?


Mój katalog kolorów uczuć zaczynam od: czerwieni.


W czerwieni wyraźnie widzę złość i strach.



Złość to dla mnie ogień. Taki który daje życie i taki, który życie potrafi zabrać. Czerwień złości daje energię do działania, sięgania, brania. Bez niej w codzienność wchodzi w bierność, stagnację, bezruch.


To ona ogrzewa – tam gdzie zgasło światło, gdzie zastała nas noc. To ona też ujawnia nasz cień – może to dlatego nie każdy się z nią lubi?


Czerwień złości mówi też: uważaj! Skupia uwagę, koncentruje spojrzenia, hipnotyzuje. Wskazuje granice, zagrożenie, każe się zatrzymać. Mówi: stop!


Czerwień złości potrafi też przyciągnąć do doświadczenia bliskości. To przy niej się odsłaniamy i pokazujemy swoje serce.


Strach to też czerwień. Czerwień poczucia zagrożenia, które mi mówi: walcz lub uciekaj! Walcz na argumenty, wskazuj swoje racje, nie pozwalaj drugiej stronie mówić. Bo inaczej zrani. A gdy nie masz jak walczyć – uciekaj. Wymówkami, milczeniem, odcięciem. Jednocześnie podetnij nogi i wbij nóż w plecy, żeby nie można było cię dogonić. Słowa mogą do tego posłużyć idealnie – przez poniżenie i wyszydzenie tego co dla drugiej osoby najcenniejsze.

To wszystko możemy robić w strachu. Atak zazwyczaj jest w strachu.


Ale może on nas też zatrzymać przy sobie. Być dla nas samych czerwonym światłem: tu trzeba zachować ostrożność, delikatnie się odsunąć. Zostać przy sobie zanim samemu przekroczy się własne granice.



A gdzie jest Twoja czerwień? W jakim mieszka uczuciu? W jakiej emocji?

 


 



wtorek, 3 listopada 2020

Kilka słów o komentowaniu.

 

Bywa, że wydaje mi się, że lepiej wiem, jak się chodzi w Twoich butach.


Bywa, że wydaje ci się, że wiesz lepiej, jak to jest być w mojej skórze.


Wydaje się.



Więc oceniam, oceniasz, oceniamy.


Komentujemy, wylewamy chowane myśli i emocje.


A potem odchodzimy, bo trudno nam na nie patrzeć.



Nie dajemy sobie szansy, żeby zobaczyć w nich siebie. 

 


 


Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...