piątek, 29 listopada 2019

Jaki kolor ma twój piątek?

Jaki jest twój piątek?

Czarny – bo idziesz na zakupy
czy
Czarny – bo czujesz się jak w czarnej dziurze

Czerwony – bo masz w sobie dużo miłości
czy
Czerwony – bo zapalasz dla innych światło ostrzegawcze

Zielony – bo jesteś blisko natury
czy
Zielony – bo czujesz jak nic nie wiesz

Niebieski – bo czujesz spokój
czy
Niebieski – bo czujesz smutek

Żółty – bo promieniejesz radością
czy
Żółty – bo wylewa się z ciebie zazdrość

Jaki kolor ma twój piątek?


wtorek, 26 listopada 2019

Kategoria bloga: Impresje codzienności

Pamiętam, gdy zachwycałam się obrazami impresjonistów. Miałam jakieś dwanaście lat i przyglądałam się reprodukcjom obrazów Moneta w prenumerowanej gazetce.

Teraz zachwycam się impresjami, które maluje codzienność. Śniegiem, deszczem, słońcem. Przypadkowym spotkaniem i wieloletnimi przyjaźniami. Słowem, obrazem, muzyką.

Codzienność może wydawać się prosta i szara. Szarość i prostotę też widzę. I nimi też można się zachwycić. Widzę też barwność i złożoność świata. One mogą zaciekawić i mogą znudzić.

Czasem ten zachwyt ubieram w słowo pisane. I nadaję mu kategorię „impresje codzienności”.


sobota, 23 listopada 2019

Łagodna i efektywna

Najlepszą wersją siebie chciałam się stawać dużo wcześniej, niż stało się to modne. Rywalizowałam sama ze sobą, stawiałam sobie wyzwania, doskonaliłam. Gdy jakieś dziesięć lat temu usłyszałam o „zarządzaniu sobą w czasie” ze zdziwieniem stwierdziłam, że robię to od lat. Trochę dzięki harcerstwu, trochę dzięki kilku mądrym książkom czy czasopismom. Działałam sprawnie, choć czasem zbyt… chyba nie mogę określić tego jako ‘zbyt sprawnie’. Raczej z przesadą w tej sprawności, która odbijała się na zdrowiu i relacjach.

Ta tendencja we mnie jest, choć dużo mniejsza niż pięć czy dwanaście lat temu.

Odkrywam i uczę się nowej. I na ten moment nie tylko wspierającej zdrowie, ale i efektywność – łagodności.

Łagodności, której daleko do pobłażliwości i stania w miejscu. Takiej, która nie głaszcze po główce i nie mówi z automatu „nie martw się” i „będzie dobrze”.

Łagodności, która kontaktuje się z potrzebami i współodczuwa z uczuciami. Łagodności karmiącej to, co można nakarmić i opłakującej to, czego nakarmić się nie da. Łagodności pozwalającej na dzień odcięcia od pracy, gdy jestem emocjonalnie przeciążona. Łagodności szukającej zaciekawienia w tym co robię i dbającej jednocześnie o systematyczność.

Bo tak – łagodność też planuje i wyznacza sobie cele. Też wspomaga rozwój i też pomaga być lepszą.

Tylko nie nachalnie, jak to działo się kiedyś.

Dojrzalej.



wtorek, 19 listopada 2019

Odpocząć od pracy nad sobą?

Czy pracując nad sobą można wpaść w pracoholizm? Sądzę, że można. Czy zatem trzeba od niej odpocząć? Tego już nie wiem.

Może takim odpoczynkiem jest leżenie na trawie i uśmiechanie się do słońca? Ale zaraz… Czy to nie są techniki terapeutyczne, w którejś z nowych szkół terapii?
A może odpoczywam, gdy jem spokojnie obiad przeżuwając każdy kawałek? Hmmm… A czy to nie praktyka medytacyjna?
No dobrze. To może chociaż głębszy oddech jest odpoczynkiem? No nie wiem – to przecież też element samo-leczenia w wielu metodach pracy nad sobą.

To kiedy pracuję, a kiedy się przepracowuję?


sobota, 16 listopada 2019

I lekcje i porażki

Nie ma porażek, są tylko lekcje” - brzmi popularne motywacyjne hasło.



Nie wiem, co na to Porażka, ale Lekcja mogłaby się obrazić za to, że kojarzy się ją głównie z czymś nieprzyjemnym. Czy lekcja nie może być przyjemna? Czy sukces nie może być lekcją?

W sumie myślę, że Porażka też miałaby prawo czuć się urażona. Bo w sumie zaprzecza się jej istnieniu. Tak już z nią jest, że będąc urażona – nie znika, ale wchodzi do życia osoby, która na nią się nie zgadza. Wiecie, jak zachowuje się odrzucona Porażka? Myślę, że wiecie.

Dziwne, że w kraju, w którym szkoła powszechnie kojarzy się z czymś negatywnym, a lekcje – z nudą i czymś co trzeba odbębnić, tyle osób uważa, że nazwanie czegoś lekcją jest lepsze niż nazwanie porażką.

Czyli wychodzi na to, że porażka byłaby czymś najgorszym, co może się wydarzyć. Ciekawe to i zadziwiające zarazem. Po co miałabym w takim razie brać z danej sytuacji lekcję i coś zmieniać, jeśli nie uznałabym, że coś poszło „nie tak”, że coś się nie powiodło. A skoro się nie udało, nie wyszło, to co sprawia, że niedobrze jest nazwać to porażką?

Czy zamiast zmieniać słownictwo, nie lepiej przyjąć, że porażki się zdarzają? Że to, że jestem człowiekiem, to znaczy, że mogę się mylić?

A skoro mogę się mylić, to mogę przeżyć porażkę. I nie traktować jej jak koniec świata.

wtorek, 12 listopada 2019

Wyrażanie siebie nie wygląda

Próbowaliście kiedyś poruszać się do muzyki takim ruchem, jaki wychodzi z ciała? Albo rysować czy pisać bez planu? Takie techniki ekspresyjne pomagają często zobaczyć te części nas, których nie kontrolujemy. Wychodzą niemal same, ubrane w kolory, wzory, symbole.

Pojawiają się na kartce, rzeźbie, czy ruchu. 

 

Problem pojawia się jednak gdy...zaczynamy je oceniać.

Gdy z jednej strony chcemy wyrazić swoją autentyczność, a z drugiej chcemy nadać tej autentyczności określone ramy. Żeby jakoś wyglądało to, co tworzymy, żeby wyrażało to, jak chcemy się postrzegać i jak chcemy być postrzegani. Żeby się pokazać.

Im wcześniej taka myśl w nas zagości, tym większe prawdopodobieństwo, że nie wyrazimy siebie. Pokażemy jedynie jakieś wyobrażenie, projekt, plan czy maskę. A ta część nas, która mogłaby się pokazać – zostanie schowana.

Wolisz wyglądać czy pokazać siebie?

sobota, 9 listopada 2019

Kategoria bloga: Troska o siebie

Czytając tytuły warsztatów rozwojowych widzę, jak wiele z nich dotyczy poszukiwania siebie. Widać w tym dużą potrzebę, widać wiele osób, które chcą odnaleźć „prawdziwe Ja”. Domyślam się, że szukając tego samego – szukamy czegoś innego. Dla jednej osoby jest to szukanie swojej przeszłości, dla drugiej – swojej przyszłości. Inni w tym samym czasie chcą być bardziej obecni w chwili obecnej.

Troską o siebie niektórzy nazywają egoizm, czy nawet egocentryzm.

Troską o siebie niektórzy nazywają dbanie o dobrą samoocenę.

Troską o siebie niektórzy nazywają traktowanie siebie z troską i łagodnością. Wśród nich jestem i ja.


Wielu z nas szuka. I ja szukam.

Poszukiwania odnajdziecie w postach z kategorii „troska o siebie”.


wtorek, 5 listopada 2019

Jak bardzo przeszkadzasz emocjom

Raz na jakiś czas słyszę, że emocje przeszkadzają. Że nie pomagają, że wszystko psują.

A gdyby zobaczyć drugą stronę?

Może to my przeszkadzamy emocjom?

Przeszkadzamy smutkowi, który pomaga przeżyć stratę.
Przeszkadzamy złości, która przypomina o ograniczeniach – naszych i świata.
Przeszkadzamy lękowi, który mówi nam o niebezpieczeństwie – w teraźniejszości lub przeszłości.
Przeszkadzamy radości, tłumiąc smutek.
Przeszkadzamy smutkowi, przysłaniając go agresją.
Przeszkadzamy zaciekawieniu, nie dając sobie prawa do odczucia bezradności.



Zaintrygowanie znika, gdy przysłaniamy je przeświadczeniem, że wszystko wiemy najlepiej.
Frustracja znika, gdy nie dajemy sobie prawa by komukolwiek odmówić.
Wzruszenie znika za maską bycia twardym i nieporuszonym.
Westchnienie znika ukamienowane etykietami do których się przykleiliśmy.

Zostają spięte dłonie,
bolące plecy,
płytki oddech,
napięty brzuch.

Przyduszone westchnienie odzywa się, gdy ze stresu nie możemy złapać oddechu.
Przyhamowane wzruszenie odrzuca bezinteresowną pomoc, a my zostajemy w poczuciu, że nikomu na nas nie zależy.
Trzymana na wodzy frustracja przekształca się w furię, gdy zbyt dużo spraw idzie nie po naszej myśli.
Przymknięte zaintrygowanie szuka ujścia w wierzeniu w pseudo-naukowe teorie.

Przeszkadzają?

Jeśli przeszkadzają, to dlatego, że wcześniej my im przeszkodziliśmy.

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...