sobota, 4 kwietnia 2020

Słucham blokad.

Czasem czuję, że nie mogę zrobić czegoś, co w innych momentach przychodzi mi z łatwością.

Bywa, że jest to pisanie lub praca.

Bywa, że jest to odkurzanie lub mycie naczyń.

Bywa, że jest to wizyta urzędowa lub rozmowa z przełożonym.

Takie momenty są. Pewnie nie znikną. Widzę natomiast, że inaczej je przeżywam gdy próbuję je na siłę pokonać a inaczej gdy się w nie wsłucham. W pierwszym przypadku traktuję blokady jak wroga, w drugim – jak sprzymierzeńca.

Traktowane jak sprzymierzeniec, blokady są bardzo pomocne. Pomagają mi usłyszeć, jaką potrzebę mam niezaopiekowaną – dają więc wskazówkę, co warto zrobić. Wielokrotnie opowiadają mi moją historię, wydawałoby się, że wymazaną, a jednak żywą. Nie są to przyjemne momenty, bo przypominają zauważenie i czucie zaropiałej rany. Jednak są one ważne – bo gdy o te rany zadbam – mogę żyć w inny sposób.

Uczę się dziękować w takich momentach moim blokadom, oporom, niemocom.

I widzieć w nich wartość. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...