Moja
samodyscyplina przypomina sukienkę w kratkę. Taką patchworkową,
wielowarstwową, gdzieniegdzie haftowaną.
Planowanie
dni i długotrwałych celów jest w moim życiu od dawna.
Odpuszczanie
i dawanie sobie prawa do słabszego dnia – od niedawna.
Wiele
lat jest ze mną kreatywność.
Od
kilku - jest ze mną troska w kilku rutynowych momentach dnia.
Bywają
dni i tygodnie, kiedy sprawnie działa wiele sprawdzonych sposobów
na codzienność. Górki i dołki przychodzą, ale nie zaburzają
rytmu.
Bywają
też dni i tygodnie, w których odnajduję siebie i swój rytm na
nowo. Zmiany są wyraźne i już nie wracam do wcześniejszego stanu.
Tak
od lat szyję tę moją samodyscyplinę. Nie jest jednolita, nie
znajdziesz jest na pintereście ani nie usłyszysz o niej na
webinarze.
Zszywam
ją z belek motywacji wewnętrznej i skrawków dobroci. Doszywam rady
mistrzów, haftuję wskazówkami przekazywanymi przez pokolenia.
Czasem ceruję dziurę wygryzioną przez melancholijne mole lub
zamieniam ją w nowy motyw do działania.
I
szyję ją dalej...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz