sobota, 16 listopada 2019

I lekcje i porażki

Nie ma porażek, są tylko lekcje” - brzmi popularne motywacyjne hasło.



Nie wiem, co na to Porażka, ale Lekcja mogłaby się obrazić za to, że kojarzy się ją głównie z czymś nieprzyjemnym. Czy lekcja nie może być przyjemna? Czy sukces nie może być lekcją?

W sumie myślę, że Porażka też miałaby prawo czuć się urażona. Bo w sumie zaprzecza się jej istnieniu. Tak już z nią jest, że będąc urażona – nie znika, ale wchodzi do życia osoby, która na nią się nie zgadza. Wiecie, jak zachowuje się odrzucona Porażka? Myślę, że wiecie.

Dziwne, że w kraju, w którym szkoła powszechnie kojarzy się z czymś negatywnym, a lekcje – z nudą i czymś co trzeba odbębnić, tyle osób uważa, że nazwanie czegoś lekcją jest lepsze niż nazwanie porażką.

Czyli wychodzi na to, że porażka byłaby czymś najgorszym, co może się wydarzyć. Ciekawe to i zadziwiające zarazem. Po co miałabym w takim razie brać z danej sytuacji lekcję i coś zmieniać, jeśli nie uznałabym, że coś poszło „nie tak”, że coś się nie powiodło. A skoro się nie udało, nie wyszło, to co sprawia, że niedobrze jest nazwać to porażką?

Czy zamiast zmieniać słownictwo, nie lepiej przyjąć, że porażki się zdarzają? Że to, że jestem człowiekiem, to znaczy, że mogę się mylić?

A skoro mogę się mylić, to mogę przeżyć porażkę. I nie traktować jej jak koniec świata.

2 komentarze:

  1. Podoba mi się Twoje spojrzenie z innej strony - czemu sukcesu nie nazwać lekcją? Dało mi to do myślenia ;)

    Spotkałam się też z nazywaniem problemu wyzwaniem. Czasem to i prawda, ale nie można przesadzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym chyba właśnie jest klucz - nie przesadzać z takimi zmianami językowymi ;) problem jest czasem tylko problemem...

      Usuń

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...