Pamiętam,
gdy zachwycałam się obrazami impresjonistów. Miałam jakieś
dwanaście lat i przyglądałam się reprodukcjom obrazów Moneta w
prenumerowanej gazetce.
Teraz
zachwycam się impresjami, które maluje codzienność. Śniegiem,
deszczem, słońcem. Przypadkowym spotkaniem i wieloletnimi
przyjaźniami. Słowem, obrazem, muzyką.
Codzienność
może wydawać się prosta i szara. Szarość i prostotę też widzę.
I nimi też można się zachwycić. Widzę też barwność i
złożoność świata. One mogą zaciekawić i mogą znudzić.
Czasem
ten zachwyt ubieram w słowo pisane. I nadaję mu kategorię
„impresje codzienności”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz