Jakie kolory mają emocje? Jaki kolor pojawia się w Twojej wyobraźni gdy przeżywasz złość, radość lub smutek? Czy te nazwy niosą ze sobą przekaz kolorystyczny?
Postanowiłam spróbować odnaleźć barwy uczuć. Tych bardziej podstawowych i tych urozmaiconych myślami i nastawieniem. Tych nasyconych i tych oszronionych.
Próbuję i ujawniam moje próby. Najpiękniejsze w nich jest to, że mają domieszkę uniwersalizmu i subiektywności. Może widzisz je podobnie a może odmiennie?
Mój katalog kolorów uczuć zaczynam od: czerwieni.
W czerwieni wyraźnie widzę złość i strach.
Złość to dla mnie ogień. Taki który daje życie i taki, który życie potrafi zabrać. Czerwień złości daje energię do działania, sięgania, brania. Bez niej w codzienność wchodzi w bierność, stagnację, bezruch.
To ona ogrzewa – tam gdzie zgasło światło, gdzie zastała nas noc. To ona też ujawnia nasz cień – może to dlatego nie każdy się z nią lubi?
Czerwień złości mówi też: uważaj! Skupia uwagę, koncentruje spojrzenia, hipnotyzuje. Wskazuje granice, zagrożenie, każe się zatrzymać. Mówi: stop!
Czerwień złości potrafi też przyciągnąć do doświadczenia bliskości. To przy niej się odsłaniamy i pokazujemy swoje serce.
Strach to też czerwień. Czerwień poczucia zagrożenia, które mi mówi: walcz lub uciekaj! Walcz na argumenty, wskazuj swoje racje, nie pozwalaj drugiej stronie mówić. Bo inaczej zrani. A gdy nie masz jak walczyć – uciekaj. Wymówkami, milczeniem, odcięciem. Jednocześnie podetnij nogi i wbij nóż w plecy, żeby nie można było cię dogonić. Słowa mogą do tego posłużyć idealnie – przez poniżenie i wyszydzenie tego co dla drugiej osoby najcenniejsze.
To wszystko możemy robić w strachu. Atak zazwyczaj jest w strachu.
Ale może on nas też zatrzymać przy sobie. Być dla nas samych czerwonym światłem: tu trzeba zachować ostrożność, delikatnie się odsunąć. Zostać przy sobie zanim samemu przekroczy się własne granice.
A gdzie jest Twoja czerwień? W jakim mieszka uczuciu? W jakiej emocji?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz