Lubię chodzić w nowe miejsca. Odkrywać, próbować, smakować życia.
Lubię czasem cofnąć się we wspomnienia, poukładać je na nowo, wrócić do czegoś, co od dawna nie było w moim życiu obecne.
Ostatnio odkrywam też wartość… bycia w miejscu.
Tak – bycia w miejscu. Które nie jest cofaniem się, jak wygrażają niektórzy. Bo w miejscu też się można rozwijać. I też czasem to robię.
Rozwijam się w miejscu, gdy jestem jak dziecko, które uczy się stać, zanim nauczy się chodzić. Udoskonalam wtedy stanie. Bo dobre stanie to sztuka.
Rozwijam się w miejscu, gdy dosłownie i w przenośni – spowalniam krok i dbam, by stopy dawały mi oparcie. Udoskonalam wtedy chodzenie. Bo chodzenie to ważna umiejętność.
Rozwijam się w miejscu, bo wiem, że czasem lubię czynności, które nie przychodzą mi z łatwością. Potrzebuję miesięcy, czy nawet lat by dotrzeć do miejsca, w którym niektórzy są po kilku dniach. Oni idą do przodu, ja idę w miejscu.
Idziemy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz