Trochę obawiam się przyznać kim jestem. Jakie nadano mi imię.
Przychodzę zwykle z lekkim ukłuciem, choć umiem ciąć jak brzytwa. Jestem na tyle ostra – na ile naostrzysz mnie przekonaniami na temat tego, kim powinieneś być.
A gdy ta powinność rozminie się z rzeczywistością… bach! Jestem! Przypominam, że powinność z rzeczywistością czasem się rozmija…
Dotykam przede wszystkim czynów – tego, co według Ciebie – jest niewłaściwe. Choć czasem też emocji – gdy sądzisz, że czucie złości, smutku, czy przyjemności – nie powinno mieć miejsca. Bywa, że przechodzę we wstyd, ale nie zawsze.
Za to przede wszystkim chcę motywować do zmiany.
To teraz się przedstawię: mam na imię Poczucie Winy.
I wiem, że wielu z Was mnie nie lubi. Wiem też, że nie jest to moja wina. Bo nie przychodzę bez wołania – woła mnie Wasze działanie, które uznajecie za niewłaściwe. I jestem przy Was nawet wtedy gdy udajecie, że mnie nie ma. Nawet jeśli myślicie, że mnie pożegnaliście – chowając mnie do wewnętrznej szafy niechcianych uczuć i myśli.
Przyznam się, że nie lubię tego miejsca. Dlatego z niego pukam. A im więcej mnie tam schowacie – tym głośniej pukam.
A ja chciałabym żyć z Wami zgodzie.
Jak?
Usłyszcie, co mówię o Waszym stosunku do tego, jak działacie. Usłyszcie i przyjmijcie. Wtedy odejdę i wrócę dopiero, gdy podobna sytuacja się powtórzy. A w międzyczasie będziecie mogli cieszyć się z tego, że żyjecie w zgodzie ze swoimi wartościami.
To jak? Zaprzyjaźnimy się?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz