Pomarańcz to kolor pochodny czerwieni i żółci.
A jakie uczucia są pochodne od żółtych i czerwonych emocji?
Wśród żółtych odnalazłam radość i zazdrość, wśród czerwonych – złość i strach.
Więc pomarańczowe uczucia odnajduję cztery.
Żółta radość i czerwona złość? W połączeniu żółtego i czerwonego widzę ogień. Ogień daje życie i ogień może zniszczyć życie. To właśnie widzę w romansie radości i złości – ekspansję i ciepło. To wszystkie rodzaje przeżyć, które sprawiają że czuję siłę by przeć do przodu. To ta siła, która buduje mosty w relacjach i wspiera w odkrywaniu tego, jak uzdrowić chorych. Ta ekspansywność może też niszczyć to, co delikatne i pominąć to, co chłodne i łagodne. Romans radości ze złością może dać życie lub je zniszczyć.
A niszczyć może gdy czerwona złość połączy się z żółtą zazdrością. Zazdrość sama z siebie nie budzi chęci niszczenia innych lub niszczenia tego, czego im zazdrościmy. Gdy dojdzie jednak myśl, że tak być nie powinno, że ktoś ma coś, czego my nie mamy, a za tą myślą pójdzie złość to…
A czy złość i zazdrość w kooperatywie mogą motywować? Jak to widzisz?
Ja widzę teraz połączenie żółtej zazdrości i czerwonego strachu. Widzę masę obron w komunikacji z tymi, którzy mają coś dla nas cennego. Widzę w tym niepokój z powodu wyjątkowości innych. I widzę szansę na to by zajrzeć w głąb siebie – tam gdzie jest odczucie braku.
I z tym odczuciem przechodzę w pomarańczową ekscytację nowym – powstającą z połączenia radości i strachu. Strach jest związany z niepewnością, a tym jest każda zmiana, każde nowe. Jeśli jednak do strachu zaprosimy radość to wyczekiwanie i odkrywanie będą współbrzmieć z pomarańczową ekscytacją.
To jak? Lubisz pomarańczowe emocje?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz