Skok przez płotki. Albo przez plotki. Bo i jedno i drugie się wydarza.
Gdy popełnisz błąd. Odniesiesz porażkę.
Zawinione czy niezawinione? Krzywda pozostaje. Rana ropieje. Woła o opiekę.
Język granic to również sztuka porażek. Granica naszej nieidealności i nieidealności świata.
Sztuka porażek jest często sztuką opatrywania ran. Swoich, cudzych, wpatrywania się w nie, wysłuchiwania, uznania ich bólu. Zobaczenia, co zostało zranione – potrzeby czy zachcianki? Nadzieja czy iluzja? Serce czy zbroja, która je opasywała?
Sztuka porażek jest często sztuką pamiętania. Przyjęcia i akceptacji, które widać w bliznach, w odczuciach i doznaniach. Które jest i pozwala żyć dalej.
Sztuka porażek jest często lustrem dla tego, jakimi artystami jesteśmy w sztuce życia.
Ile stworzymy z tego, co nie wyszło jak miało.
A wyszło takie – jakie jest.
Sztuka porażek to również umiejętność przyjęcia, że coś było i już nie musi być powtarzane.
Bo odnaleźliśmy ważną granicę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz