Moje pozy miały w sobie głębię.
Wiem, że wielu twierdzi inaczej, ale tak – miały.
Chroniły mnie. Chroniły przed zniewagą, odrzuceniem, porzuceniem.
Dzięki nim dotarłam do dzisiejszego dnia.
Do dnia, w którym nie muszę się już napinać i starać ponad siły.
Jako dostojność też mam swoje ograniczenia.
Siły się wyczerpały, miejsce bezpieczne – mogę odpuścić.
Pamiętaj, że nie będę w Tobie wiecznie w takiej samej formie.
Jak każda Twoja część – zmieniam się.
Tylko przyjmując to – będziesz w stanie ze mnie czerpać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz