sobota, 20 czerwca 2020

Czy to troska, czy...

Jeden krok,

drugi,

trzeci.

Wchodzę w życie drugiego. Martwię się jego zmartwieniami, cieszą mnie jego radości. Myślę o sobie – chodząca troska. Przejmuję się - przecież to normalne. Wzdycham nad jej wyborami, łapię się za głowę, gdy słyszę o jego wyborach.



Idę dalej.

Gdy otwieram oczy – w wyobraźni są jej oczy. Smutne, bo pokłóciła się z mężem. Więc dzwonię do niej. Dziwi się, bo przecież nie widziałyśmy się tyle lat. Ale i tak wypłakuje w słuchawkę. Wiem, co powiedzieć, żeby czuła się dobrze. Przecież się troszczę.

Zaglądam za zasłonkę.

Dostrzegam zamaskowany konflikt między przyjaciółmi. Drążę, dopytuję, zaciekawiam się. Nie rozumiem, czemu odwracają wzrok, gdy widzą mnie następnego dnia.

Czytam dalej. Twarze, gesty, ubiór.

Wiem więcej o nich, niż oni wiedzą o sobie.

Mimo że rzadko ich widuję. Widocznie do takiej wiedzy nie potrzebne są spotkania.

Co mną kieruje? No troska, a co innego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...