sobota, 23 listopada 2019

Łagodna i efektywna

Najlepszą wersją siebie chciałam się stawać dużo wcześniej, niż stało się to modne. Rywalizowałam sama ze sobą, stawiałam sobie wyzwania, doskonaliłam. Gdy jakieś dziesięć lat temu usłyszałam o „zarządzaniu sobą w czasie” ze zdziwieniem stwierdziłam, że robię to od lat. Trochę dzięki harcerstwu, trochę dzięki kilku mądrym książkom czy czasopismom. Działałam sprawnie, choć czasem zbyt… chyba nie mogę określić tego jako ‘zbyt sprawnie’. Raczej z przesadą w tej sprawności, która odbijała się na zdrowiu i relacjach.

Ta tendencja we mnie jest, choć dużo mniejsza niż pięć czy dwanaście lat temu.

Odkrywam i uczę się nowej. I na ten moment nie tylko wspierającej zdrowie, ale i efektywność – łagodności.

Łagodności, której daleko do pobłażliwości i stania w miejscu. Takiej, która nie głaszcze po główce i nie mówi z automatu „nie martw się” i „będzie dobrze”.

Łagodności, która kontaktuje się z potrzebami i współodczuwa z uczuciami. Łagodności karmiącej to, co można nakarmić i opłakującej to, czego nakarmić się nie da. Łagodności pozwalającej na dzień odcięcia od pracy, gdy jestem emocjonalnie przeciążona. Łagodności szukającej zaciekawienia w tym co robię i dbającej jednocześnie o systematyczność.

Bo tak – łagodność też planuje i wyznacza sobie cele. Też wspomaga rozwój i też pomaga być lepszą.

Tylko nie nachalnie, jak to działo się kiedyś.

Dojrzalej.



4 komentarze:

  1. Pieknie.
    Ja tez <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio spotkałam się też z wyrażeniem autoempatia ;) Potrzeba nam takiej łagodności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na warsztatach z nvc wielokrotnie słyszałam - 'empatia dla samego siebie'... to tak ważne, a przez wiele lat tak mi nieznane...

      Usuń

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...