Niedawno zaczęłam
się uważniej przyglądać moim stopom. Nie rozumiałam dlaczego,
ale bardziej zaczęłam być ich świadoma. Dużo wcześniej, w pracy
naukowej przyciągnęły mnie tematy łączące procesy poznawcze z
cielesnością. Takie, które pokazują, że w pewnym sensie myślimy
całym ciałem, a nie tylko mózgiem. Mówiące o poznaniu
ucieleśnionym.
Niedzielna pogoda
sprzyjała temu, że mogłam zdjąć trampki i skarpetki, i postawić
stopy na trawie. Mogłam zrobić coś, co uwielbiam. Mogłam poczuć lekkie
łaskotanie, delikatność trawy, chropowatą strukturę ziemi. Tego
samego dnia zbliżałam się coraz bardziej do uziemienia – do
kontaktu ze swoim ciałem, podłożem, miejscem w którym żyję.
I powiem Wam –
jest mi z tym dobrze. Dobrze jest czuć lepiej swoje ciało, swoje
stopy, ugruntować w ciele swoje myśli. I w taki sposób żyć.

Edward Stachura pisał kiedyś, że nie wie, jak ludzie znoszą chodzenie tylko po betonie - on musi czasem przejść się po trawie, glebie, żeby poczuć więź z Ziemią ;) Tak mi się skojarzyło.
OdpowiedzUsuńpiękne skojarzenie :)
Usuń