wtorek, 4 czerwca 2019

Czego mi brakowało?

Wzięłam głęboki oddech, wypuściłam głośno powietrze. I już wiedziałam, że tego mi brakowało. Oddechu w miejscu, gdzie moje oczy odpoczywają w zieleni, a uszy przy śpiewie ptaków. Gdzie mogę zdjąć sandały i bosymi stopami spacerować po miękkiej trawie. Czuć przy tym delikatne łaskotanie przechodzące niemal w rozkosz. Jakieś takie zanurzenie w świat, który jest mój, ale o nim zapomniałam. Przysłonił go beton miasta, hałasy ulicy, szaroburość budynków. Mogę tu odejść od tamtego i poczuć, usłyszeć, zobaczyć. Pozłościć się na komary, które mnie właśnie otaczają, przestraszyć osy, która zbliża się w moją stronę, przez chwilę zasmucić tym, że jutro wyjadę do miejsca, gdzie czasem chcę wypluć powietrze. Ale to przez chwilę. Potem pozwalam sobie na rozkoszowanie się tym oddechem, który mam tu i teraz. I jeszcze przez cały jeden dzień.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...