Ból nakierował mnie na kilka trudnych i jednocześnie cudownych miejsc. Takich, których nie dostrzegałam – bo nauczyłam się ich nie zauważać. Nie czułam, więc nie słyszałam. Na miejsca, które chciały mówić, ale nie mogły.
Zaczęłam je zauważać i się nimi opiekować. Czasem we łzach, czasem ze złością, czasem z akceptacją. Jest tego sporo, a czuję, że to nie wszystko. Że są jeszcze przestrzenie zamrożone, zasłonięte, zaklejone.
Póki co, jestem z nowo odkrywanymi częściami mnie – trochę niepewna, trochę podekscytowana. Bo to z jednej strony znane, a z drugiej nowe. Było we mnie, ale nie w kontakcie ze mną.
Teraz czas, żeby się poznać i przyjąć. Mam nadzieję, że przyjaźń też się pojawi.
Dziękuję Ci bólu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz