wtorek, 16 kwietnia 2019

O odcieniach bieli

- Jak zobaczyłam ten śnieżnobiały obrus, to aż przeszły mnie ciarki – wzdrygnęła się – Był taki…
- Biały? - mrugnął do niej okiem.
- Taki zimny, wiesz? - westchnęła i wpatrzyła się w korę starego dębu.
- Bardziej zimny, niż dzisiejsze powietrze? – uśmiechnął się, ale po chwili spoważniał, wpatrzył się w Zuzę.
- Siedzimy na zimnie, a mnie i tak jest cieplej niż tam, w domu. - zaczęła się bawić rękawiczkami – Przy stole wielkanocnym. Ta biel zawsze mi się kojarzyła z królową śniegu. Taką zimną.
- A biel jest ciepła albo zimna? Myślałem…
- Wiem, wiem… - westchnęła i popatrzyła na Tadeusza – Niby biel jest neutralna, ale czasem czuję ją inaczej. Ta serwetka, którą mi ostatnio podarowałeś była dla mnie ciepło-biała. - podniosła lekko kąciki warg.
- Ta z haftem?- brwi uniosły się gwałtownie – Przecież była brudna.
- Może właśnie o to chodzi? - popatrzyła znowu na dąb, wzrok Tadeusza poszedł w tym samym kierunku – Może jak się coś idealnie wybiela i nie zostawia miejsca nawet na plamkę, czy choćby cień, to gasi się też ciepło?

1 komentarz:

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...