Co by
się stało, gdyby światło gdzieś schować? Czy ono znika? Chyba
nie. Ale czy ono się chowa? Też raczej nie. Przebija się przez
koc, przez drzwi pancerne też próbuje, ale chyba już mu trudniej.
Załamuje się, gdy napotyka na przeszkody, ale nie ustaje. Może
chce nas czegoś nauczyć? A co we mnie świeci? Co ja chowam pod
kocem, co zamykam w szafie pancernej, a w czym trwam, nawet gdy
światło mi się załamuje? Ono nie znika – ale po co ma być
schowane?
Pewnie
tych schowanych świateł jest we mnie więcej, niż mi się wydaje.
Ale jedno odkryłam kilka lat temu i ono świeci coraz jaśniej. Jest
nim pisanie.
Coraz
bardziej je widać, za kilka dni będzie można o nim posłuchać :)
Podzielę
się swoją opowieścią w najbliższy piątek w Łące Spotkań. Zapraszam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz