wtorek, 23 kwietnia 2019

Światło pisania

Co by się stało, gdyby światło gdzieś schować? Czy ono znika? Chyba nie. Ale czy ono się chowa? Też raczej nie. Przebija się przez koc, przez drzwi pancerne też próbuje, ale chyba już mu trudniej. Załamuje się, gdy napotyka na przeszkody, ale nie ustaje. Może chce nas czegoś nauczyć? A co we mnie świeci? Co ja chowam pod kocem, co zamykam w szafie pancernej, a w czym trwam, nawet gdy światło mi się załamuje? Ono nie znika – ale po co ma być schowane?

Pewnie tych schowanych świateł jest we mnie więcej, niż mi się wydaje. Ale jedno odkryłam kilka lat temu i ono świeci coraz jaśniej. Jest nim pisanie.

Coraz bardziej je widać, za kilka dni będzie można o nim posłuchać :)

Podzielę się swoją opowieścią w najbliższy piątek w Łące Spotkań. Zapraszam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...