Na
imię mi powinność. Większość osób mnie nie lubi, choć nie do
końca to rozumiem. Oni mnie chyba też nie rozumieją. Czują nacisk
z mojej strony, kojarzę się im ze wstydem i złym obrazem siebie.
Sami tworzą sobie obraz siebie, do którego starają się dopasować.
I mówią, że tak się powinno. Czasem mnie to złości, czasem
smuci, ale teraz już coraz bardziej rozkładam ręce. Moja koleżanka
Chęć stara się mnie pocieszyć, kolega Konsekwentny dodaje, że
przynajmniej o mnie mówią. A ja nie chcę pocieszeń, ani żeby
mówili. Chciałabym, żeby posłuchali.
wtorek, 9 kwietnia 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”
Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...
-
Zapukało do mnie, a ja chyba nie zauważyłam, kiedy otworzyłam drzwi. Stało się to jakoś mimochodem, może w jakimś odruchu życzliwości. Wesz...
-
Wielu to czuje. Nieliczni zauważają, że może niepokoić. Niewielu nazywa. A jednak licznych dotyka. Lęk przed… nieznanym...
-
Wiele słyszę o sobie. Zdaje się, że stałam się modna. Nazywają mnie „tu i teraz” choć bardziej lubię imię Teraźniejszość. Fajnie, ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz