Wyobraź sobie świat bez porównań.
Nie odnosisz tego, co robisz i jak wyglądasz do tego, co robią i jak wyglądają inni.
Jak określasz wtedy siebie? Skąd wiesz, czy sprawnie czytasz, czy dobrze mówisz po czesku lub masz talent do urządzania pokoju?
Bez porównań wiele możliwości znika.
A z tak wielu stron słyszymy, żeby się nie porównywać.
Mogę oczywiście to zrobić. Mogę wystartować w maratonie bez przygotowań, bo po co mam skorzystać z doświadczeń innych, które sugerują solidny trening? Mogę sobie wymyślić, że jestem dobra w hafcie i zainwestować w biznes sprzedażowy moich serwetek zanim wezmę igłę do ręki. Nie określam, co wiem, a czego nie wiem. Wypowiadam się na każdy temat, a za podstawowe kryterium uznaję „bo tak mi się wydaje”.
Brzmi znajomo?
Niektórzy idą w tę stronę, uderzają się o kant rzeczywistości bądź lądują odrzuceni przez innych, którzy nie mają ochoty na słuchanie porad od osób, niemających oparcia dla swoich tez.
To jeden ze scenariuszy wyboru drogi „przestaję się porównywać”.
A może to nie w porównaniach leży problem?
Porównywać się można na różne sposoby.
Odwiedzając znajomych w innym rejonie kraju mogę spróbować lokalnych potraw i stwierdzić, że niczego takiego wcześniej nie skosztowałam. Porównuję wtedy znaną mi do tej pory kuchnię z tą, którą mam przed sobą.
Dziecko wychowywane w jednej rodzinie, spotyka w miarę dorastania inne i może zobaczyć, że w jednych rodzinach jest kilkoro dzieci, a w innych jedno, rodzice mogą zajmować się różnymi rzeczami i nie każdy ma babcie i dziadków. To też porównanie.
Kobieta wyrastająca w przemocowym domu wybiera przemocowego męża w myśl, że nie da się inaczej. A wystarczy porównanie do innych związków, żeby dostrzec, że da się.
Da się też porównać samemu ze sobą. Dostrzec ile przeżyliśmy, kim byliśmy i kim jesteśmy. I przyjąć, że w każdym momencie – jestem OK.
Ja nie widzę problemu w porównaniach. Widzę go w rywalizowaniu.
Kiedy uznaję, że muszę być lepsza niż inny członek rodziny, znajomi ze szkoły czy ja sama – z przeszłości. Kiedy się ścigam w zawodach, które wymyśliłam i nie mogę się zatrzymać, żeby zobaczyć, że… tylko ja w nich uczestniczę. Gdy przystanę, mogę się rozejrzeć, popatrzeć na innych, porównać do tych, którzy nie uczestniczą w tym biegu. I wybrać. Powrót albo sprawdzenie nowej strategii życia. Z porównaniami, ale bez rywalizacji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz