Gdy jesteśmy mali – krok po kroku orientujemy się, że istnieje granica między nami a światem. Przynajmniej tak twierdzi wiele osób, które próbują zrozumieć, co dzieje się w głowie malucha :)
Gdy eksplorujemy działanie lustra możemy być na początku sfrustrowani, że istota, którą widzimy robimy dokładnie to, co my. A potem możemy się z tego cieszyć. I znowu frustrować – w końcu to element zabawy :)
Zabawa się jednak kończy, gdy jako „lustro” traktujemy drugą osobę. I gdy nie reaguje ona tak, jak tego chcemy. Bo realnie lustrem nie jest.
Można wtedy obrazić się i uciec. Można też wyrazić oczekiwania w modnym „języku ja”.
Jednak co się z nami dzieje, jeśli ktoś dalej nie działa tak, jak tego chcemy?
Wyraźnie doświadczamy granicy.
Tak – również wtedy.
Wcześniej mogliśmy odkryć naszą stronę tej granicy – bo ktoś nie działał tak, jak chcemy pod wpływem naszych myśli.
Mogliśmy ją wyrazić.
A teraz odkrywamy jej drugą stronę.
Odkrywamy to, że możemy o coś poprosić. I możemy dostać to, czego chcemy lub nie dostać.
Odkrywamy, że możemy rozkazywać, żądać, nie przyjmować braku podporządkowania.
To też nasza granica – pokazuje nam na ile potrafimy przyjąć wybór drugiej osoby.
I na ile dalej rozróżniamy świat od swoich wyobrażeń.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz