Nie ma człowieka bez lęków.
To zdanie wiele mnie nauczyło. A usłyszałam je od człowieka, który zawodowo wspiera innych w mniejszych i większych lękach.
Poza tym zdaniem słyszę wiele narracji o działaniu mimo lęków i o odganianiu ich od siebie.
Dołożę też moją. O kontroli i odwadze.
Lęk to dla mnie drapiący kocyk. Nakładamy go na to, czego nie chcemy widzieć, ale o czym jednocześnie nie chcemy zapomnieć.
Odwaga pomaga nam pod ten kocyk zajrzeć. Albo iść z nim i przesuwać w różne miejsca. Albo go głaszcze, żeby stwierdzić, jak bardzo dziś drapie.
A kontrola? Kontrola zakłada nam kanciaste okulary, przez które nie widzimy koloru ani tekstury lęku. Dzięki temu czasem myślimy, że to wcale nie lęk. A jeśli już na niego patrzymy – to zmiana kształtu powoduje, że czujemy nad nim władzę.
Ilekroć odczuwam chęć kontroli – wiem, że gdzieś obok jest lęk.
Ilekroć czuję odwagę – mam ciekawość by z tym lękiem być.
I wiem, że póki jestem – lęki są ze mną.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz