Z kim się ścigam, gdy ścigam się z czasem?
Jeśli ze sobą – to kto wygrywa?
Jeśli z innymi – to gdzie jest meta?
Jeśli z zegarkiem – to co się stanie, gdy go zgubię?
A jeśli ten wyścig to kołowrotek na którym się kręcę, przez to nie mam szansy by dobiec tam, gdzie pragnę?
Nie dowiem się tego, jeśli się nie zatrzymam.
Nie odetchnę.
Nie rozejrzę się i nie spytam – gdzie jestem.
Jeśli jestem w kołowrotku, to zatrzymując się – upadnę.
Mogę się bać tego upadku.
Ale unikanie go bywa gorsze niż niewiadoma, która po nim nastąpi.
Zwalniam na blogu – nowe posty pojawiać się będą we wtorki, a w soboty na mediach społecznościowych wspominać będę te, które są dla mnie ważne :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz