Wzruszam się nierzadko – to prawda. Ale tak bardzo przy książce – nieczęsto.
Bo bohaterowie tej książki są niezwykli – nie tylko tytułowy Ove, ale też ci, których niechętnie – ale jednak – spotkał na tych kilkuset stronach. Humor sytuacyjny i narracyjny, wciągająca i płynna narracja i ożywienie bohaterów. Momentami smakowałam, momentami połykałam łapczywie.
I mam poczucie, jakbym tych bohaterów spotkała, bo zostawili we mnie ciepłe i umacniające ślady.
Dali przykład nieoczywistości, pozornych sprzeczności, doświadczenie ludzi, którzy przy pierwszym wrażeniu mogą sprawiać, że się odsuwamy – ale gdy to zrobimy – sami nie dajemy sobie szansy zobaczenia, jaki noszą w sobie skarb. I że nasze odsunięcie to tylko efekt niewygody w spotkaniu z nieoszlifowaną czułością. A przecież to w takim wydaniu – jest piękna i prawdziwa.
To jak, gotowi na poznanie Ovego?

O, Ove! Film Już od dawna na liście "do obejrzenia", a tu proszę - jest i książka :) No to chyba muszę wreszcie obejrzeć/przeczytać!
OdpowiedzUsuńFilm jeszcze przede mną :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń