sobota, 3 października 2020

List do jesiennego wieczoru

 Wracam do publikowania dwa razy w tygodniu, pierwszym powiewem przesyłam ten list...

 

 

 


 

Drogi Jesienny Wieczorze,


nie wyczekiwałam Cię w tym razem. Może dlatego, że tegoroczny kwiecień mi Ciebie przypominał? Być może dlatego wolałabym teraz otulić się wiosennym powietrzem.


Po prostu mam niedosyt wiosny i chciałabym jej więcej.


Ale mam Ciebie. Mżawkę, szare niebo, wiatr dochodzący do szpiku. Momenty, w których chcę przykryć się miękką kołdrą i tak spędzić dzień, odpływając w wyobraźni do innego świata. Takiego, w którym Cię nie ma.


Choć czasem się cieszę. Szczególnie z tego ognia, który ożywia drzewa na nowo. Lubię gdy zieleń liści przechodzi wieloma odcieniami – od miodowej żółci po szkarłat. Wzrokiem wyczuwam wtedy oranżerię, w której do tego mogę swobodnie oddychać rześkim powietrzem.


To nie jest tak, że Cię nie lubię. Chyba po prostu mało lubię siebie w stanie, który we mnie tworzysz. Nie rozgryzłam jeszcze potencjału tego nastroju, który pojawia się we mnie, gdy nadchodzisz. Może tej jesieni będzie inaczej? Może nauczysz mnie czegoś o mnie i o sobie?


Drogi Jesienny Wieczorze,


A Ty co masz mi do powiedzenia?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...