wtorek, 19 maja 2020

Widzieć przez mury

Widzę przez mury. Widzę przez maski. Przenikam przez ściany – także te ze styropianu i z waty. One zwykle wyglądają na mega solidne, a rozsypują się, gdy je dotkniesz. Zwykle kolejną warstwą jest zamieć, która ma zniechęcić przed spotkaniem się z tym, co przykrywała ta fasada.

Właśnie dlatego wolę patrzeć. Widzieć to, co w człowieku jest ukryte. Co piękne i schowane. Ze strachu by nikt tego nie zniszczył.

Żałuję, że ten blask nie może jaśniej świecić. Czasem szepczę takiej osobie, by jej ochrony zelżały. Albo żeby je zmieniła na takie, które pomogą bardziej żyć.

Większość jednak nie słucha.

Pozostaje mi patrzeć na ich piękno wewnętrzne.

Przez mury, maski i ściany.

I cieszyć się, że jest.

Jak myślisz, kim jestem?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...