sobota, 16 maja 2020

Maska pod maską

Ja nie jestem utkana z bawełny ani lnu. Nie mam też filtra węglowego.

Jestem za to z Tobą na stałe.

Chronię… przed czym ja chronię? Pewnie przed zobaczeniem przez innych Twojego bólu. Przed dojrzeniem przez Ciebie swojej historii. Przed przyznaniem, że dotyczy Cię to, o czym myślisz, że Cię nie dotyczy.

Jestem wizerunkiem, który pokazujesz światu, bo chcesz by widział Cię w wyobrażony przez Ciebie sposób. Jestem wyobrażeniem Ciebie o sobie i innych o Tobie. Jestem przyswojoną od dawna myślą „jak cię widzą, tak cię piszą”.

Wielu się ze mną skleiło w taki sposób, że jestem ich integralną częścią jak płuca i serce.

Niektórzy próbują mnie zdjąć lub ze mną walczą.

No i kończą z krótkim rękawkiem na psychologicznym mrozie otoczenia wmawiając sobie, że nie jest im zimno.

Potem wracają, przepraszają i obiecują nie zdejmować.

A przecież można mnie zdjąć i założyć. Można uprać, pocerować i wyhaftować. Można się o mnie zatroszczyć po prostu mnie zauważając. Nie przyklejając się do mnie ani nie odrzucając, ale po prostu widząc.

Widzę cię” to najpiękniejsze słowa, jakie mogłabym usłyszeć.

To ja – Twoja Osobista Maska.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...