Ja
nie jestem utkana z bawełny ani lnu. Nie mam też filtra węglowego.
Jestem
za to z Tobą na stałe.
Chronię…
przed czym ja chronię? Pewnie przed zobaczeniem przez innych Twojego
bólu. Przed dojrzeniem przez Ciebie swojej historii. Przed
przyznaniem, że dotyczy Cię to, o czym myślisz, że Cię nie
dotyczy.
Jestem
wizerunkiem, który pokazujesz światu, bo chcesz by widział Cię w
wyobrażony przez Ciebie sposób. Jestem wyobrażeniem Ciebie o sobie
i innych o Tobie. Jestem przyswojoną od dawna myślą „jak cię
widzą, tak cię piszą”.
Wielu
się ze mną skleiło w taki sposób, że jestem ich integralną
częścią jak płuca i serce.
Niektórzy
próbują mnie zdjąć lub ze mną walczą.
No
i kończą z krótkim rękawkiem na psychologicznym mrozie otoczenia
wmawiając sobie, że nie jest im zimno.
Potem
wracają, przepraszają i obiecują nie zdejmować.
A
przecież można mnie zdjąć i założyć. Można uprać, pocerować
i wyhaftować. Można się o mnie zatroszczyć po prostu mnie
zauważając. Nie przyklejając się do mnie ani nie odrzucając, ale
po prostu widząc.
„Widzę
cię” to najpiękniejsze słowa, jakie mogłabym usłyszeć.
To
ja – Twoja Osobista Maska.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz