gdy
je otwierasz to krzyczysz,
gdy
krzyczysz to wołasz o pomoc, o wsparcie
gdy
je otwierasz, to bierzesz głębszy oddech,
wypuszczasz
go w wydechu i nie zatrzymujesz strachu w sobie
gdy
je otwierasz, to nie miętlisz językiem,
tylko
wydobywasz te słowa, które są ważne
Dużo
wokół nas strachu, dużo niepokoju, masa recept na to, co zrobić z
zagrożeniami.
Ja
zatrzymuję się dziś na tym strachu, wsłuchuję się w to, co do
nas mówi.
Słyszę
trzy wątki:
Pierwszy
z nich to nakręcanie strachu. To poszukiwanie kolejnych informacji,
kolejnych filmów, tworzenie gdybaniny. Od nadmiaru informacji
puchnie głowa, oddech i tętno przyspieszają. Tworzy się kolejny
strach. Który sprzyja nowym poszukiwaniom.
Strach
powiedział mi właśnie o tym – że czuje się, jak rozdmuchiwany
balon, który za chwilę pęknie. A gdy pęknie – nie będzie w
stanie w stanie już nas chronić. Niszcząc jego – niszczymy
siebie.
Drugi
wątek to traktowanie strachu jako wroga a nie sygnału
ostrzegawczego. To uciszanie, wypieranie, zaprzeczanie. To zapychanie
kompulsywnymi zachowaniami – od jedzenia, przez zakupy, po
różnoraką aktywność w sieci. To uciekanie lub walczenie z nim.
A
strach na coś wskazuje – również na to, co w nas. Pokazuje to,
co skrywane, to czego baliśmy się od dawna. Gdy zablokujemy go i
przestaniemy słyszeć alarm ostrzegawczy – nie dostrzeżemy
właściwego zagrożenia.
Trzeci
wątek to dobra obecność. Strach przed tym, co odległe, co
bardziej wyobrażalne niż widzialne łatwiej przeżyć w dobry
sposób wśród dobrych ludzi. Ci którzy nadmiernie napędzają swój
strach lub go blokują – często przerzucają go na innych. Trudno
przebywać w ich towarzystwie i nie zacząć reagować jak oni.
Strach
zdradził mi też, że warto samemu i z innymi porozmawiać o byciu
człowiekiem. I przyjąć go jako część naszego człowieczeństwa.
Po
tym wszystkim odparł, że wykonał swoje zadanie i że za jakiś
czas zawita, gdy będzie miał mi coś ważnego do przekazania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz