Mniejszości
to gorący temat. Bogaty w emocje i analizy. Zdecydowałam się
odsłonić ten jego aspekt, którego w żadnym tekście nie
widziałam. Zobaczyć to, że wszyscy jesteśmy w mniejszości.
Brzmi
paradoksalnie? Trochę tak.
A
jednocześnie jest to taka „oczywista oczywistość”.
Bo
przecież nawet jeśli w jednej grupie mam podobny pogląd na daną
sprawę co większość, to w drugiej – jestem w mniejszości. A
kiedy jestem w pracy, gdzie jest większość mężczyzn – jestem w
mniejszości. Idąc do drugiej – jako kobieta – jestem w
większości. Wśród znajomych wegan jestem w mniejszości, mimo że
raczej większość osób w moim mieście jada dania mięsne.
Mogłabym
tak żonglować miejscami, w których zaliczam się do mniejszości
lub większości.
Ale
chcę tylko zauważyć, że nie tylko ja tak mam. W zasadzie nie znam
osoby, która pod tym względem ma inaczej.
A
może nie znam, bo jest akurat w mniejszości? ;)

Ciekawe spostrzeżenie ;) Dobrze, że tak jest, bo mając doświadczenie bycia i w mniejszości, i w większości, możemy się nawzajem bardziej szanować (a może to tylko moje pobożne życzenie) ;)
OdpowiedzUsuńmoże tak kiedyś będzie? :)
Usuń