sobota, 29 lutego 2020

Wierzę w talent.

Myślę, że nie każdy może wszystko.

Sądzę, że samą pracą nie spełni się marzeń.

Wierzę w talent.


Gdy byłam mała, wielokrotnie słyszałam, że sukces to 5% talentu i 95% pracy. Wierzyłam w to.

Życie uczyło mnie, że nadmiar pracy może zgasić pragnienia i pasje. Że nacisk na ciężką pracę może sprawić, że utknę w czymś, od czego lepiej byłoby odejść i zgubię coś cennego. Że doskonalenie i szlifowanie wewnętrznych diamentów jest ważne, ale bez tego diamentu nic się nie zadzieje poza narastającą frustracją.

Uczyłam się kiedyś budować stosy ogniskowe, widziałam też takie, których sama nie byłabym w stanie ułożyć. Jednak żaden z nich nie miałby szansy dać ciepła ogniska, gdyby nie pojawiła się iskra od jednej, drugiej, czy dziesiątej zapałki.

Talent jest według mnie taką iskrą. Bez niej nie ma ognia, choćbyśmy próbowali na niego zapracować. Samą pracą zapewnimy sobie co prawda ogień złości, ale chyba nie o niego w tej sytuacji chodzi.

Tylko o iskrę talentu, o którą warto zadbać.

A Wy co sądzicie?



2 komentarze:

  1. Zgadzam się. Podoba mi się porównanie talentu do iskry. Praca ma znaczenie, ale wierzę w naturalne predyspozycje. Widziałam to w czasie pracy w szkole. Niektórzy mieli po prostu "dryg" ;) Ale każdy ma przecież jakiś talent. Uczylam kiedyś dziewczynkę, która w szkole radziła sobie przecietnie, za to jej obserwacje na temat rówieśników daleko wykraczały poza obserwacje 12-latki. Także pod względem "czytania" ludzi i ich motywacji była naprawdę utalentowana.

    OdpowiedzUsuń

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...