Oglądaliście
„W głowie się nie mieści?” Historię, w której nie wiadomo
było, po co istnieje smutek? Historię, w której okazał się
ważny?
Nie
mogę oprzeć się wrażeniu, że smutek jest emocją, której wielu
stara się pozbyć. Łatwo jest się cieszyć. Coraz łatwiej jest
oswoić złość. Ale smutek? Kto chciałby się smucić? Ze złości
mamy chociaż energię do działania. Ale smutek? On nam ją przecież
zabiera!
I
tak „wszystkiemu winny” smutek jest spychany – wyśmiewany,
wykrzyczany, wyrzucony z głowy.
Nie
ma kiedy pomóc nam pogodzić się ze stratą.
Nie
ma kiedy pomóc przyjąć ograniczenia.
Nie
ma kiedy pomóc w przeżyciu porażki.
Nie
ma kiedy wspomóc krytyczne myślenie.
Nie
ma kiedy pokazać, że nie musimy cały czas pędzić.
Nie
ma kiedy pomóc w refleksji nad tym, jak wiele mamy, mimo tego że
nie mamy wszystkiego, czego pragniemy.
Nie
ma kiedy.
A
potem nawet nie wiemy, że to jego nam brakuje.
Przyklejamy
maski i czekamy.
Na
co?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz