wtorek, 31 grudnia 2019

Bez końca i początku

Stary rok się kończy, nowy zaczyna. Nowy rok – nowa ja, czy jak to szło.

Gdy byłam młodsza zastanawiały mnie takie stwierdzenia jak „niech ten dzień się już skończy” lub „mam już dość, niech się zacznie nowy rok”. Nie rozumiałam, co może zmienić sama data.

Teraz już się nie zastanawiam. Przyjmuję, że dla niektórych to ważne. I że mogę mieć inaczej.

Mogę wprowadzać zmiany w życiu jak dotychczas – dlatego, że tak chcę, a nie ze względu na datę. Mogę myśleć, że problem nie znika, gdy kończy się dzień. Mogę uznawać, że koniec i początek nie mają narzuconej daty. Że noc z 31 grudnia na 1 stycznia to dla mnie ani koniec ani początek.

Mogę też przyjąć, że miałam tak od dawna, ale zastanawiałam się, czy to normalne. Teraz wiem, że dla niektórych nie, dla innych – tak. Dla mnie to ok.

Mogę przyjąć, że w kalendarzu znajdują się inne dni, które są dla mnie symbolicznym końcem i początkiem. Uznaję też, że dla wielu jest to dzień dzisiejszy. I że każda z tych opcji jest ok.

Coś się czasem kończy, coś się czasem zaczyna. Czy to dziś? Nie wiem. Czy ktoś to wie? :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...