wtorek, 10 grudnia 2019

Jesień dnia

Ten moment, kiedy lekko opadasz. Kiedy wchodzisz w dolinkę i lekko się kulisz. Czasem pojawia się o 10:30, czasem o 17:00. Często po obiedzie, kiedy enzymy próbują cię przekonać do drzemki, a ty je siłą blokujesz kolejną kawą.
 
Przychodzi ze zmęczeniem, przychodzi ze smutkiem, przychodzi z melancholią. 




Przypomina, że po ciepłym lecie przychodzi chłodniejsza i ciemniejsza jesień. Przypomina, że w ciągu dnia jest miejsce na radości i smutki.

I przygotowuje do zimy, która może stać się groźna i może stać się piękna. Która może stać się złością, może stać się zamknięciem.

I przypomina o wiośnie, bo kiedyś drzewa, z których zbieramy o tej porze dnia owoce musiały mieć swoje pąki. Taką swoją własną nadzieję.

Słota jesienna może przygnębiać. Jednak to przygnębienie nie musi trwać wiecznie.

Ono też mija. Jak jesień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...