sobota, 14 grudnia 2019

Odczarowany wstyd

Bywa, że „bezwstydny” uznaje się za obelgę. Choć chyba już coraz rzadziej. Częściej wstyd jest tym, co nie jest mile widziane. Bo nie ma sensu, żeby mieć tematy tabu, żeby jakiś rodzaj ekspresji został zablokowany. Więc wstydu należy się...wstydzić. Zablokować. Wyprzeć.



To trochę tak, jakby chcieć wyciąć część siebie. Czy ważną? Warto się zastanowić.

Może pojawić się z poczuciem ściśnięcia, może z gulą w gardle. Może objawić się poczuciem bycia gorszym, niewystarczającym by robić coś, co robimy, czy być w relacji w jakiej jesteśmy. Może być w myśli: ‘nie mogę być tym, kim jestem’. Ogarnia całego człowieka, może podcinać nogi i ucinać skrzydła.

Czy to trudne? Bardzo. Czy ważne? Zdecydowanie.

Delikatny wstyd mówi coś ważnego. Silny – jeszcze ważniejszego. Coś o nas, coś o otoczeniu, coś o ludziach z którymi przebywamy. Co dokładnie? Dokładniej się dowiemy wsłuchując się w niego.

Ale nie powie nam tego, jeśli się go wyprzemy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...