Bywa,
że „bezwstydny” uznaje się za obelgę. Choć chyba już coraz
rzadziej. Częściej wstyd jest tym, co nie jest mile widziane. Bo
nie ma sensu, żeby mieć tematy tabu, żeby jakiś rodzaj ekspresji
został zablokowany. Więc wstydu należy się...wstydzić.
Zablokować. Wyprzeć.
To
trochę tak, jakby chcieć wyciąć część siebie. Czy ważną?
Warto się zastanowić.
Może
pojawić się z poczuciem ściśnięcia, może z gulą w gardle. Może
objawić się poczuciem bycia gorszym, niewystarczającym by robić
coś, co robimy, czy być w relacji w jakiej jesteśmy. Może być w
myśli: ‘nie mogę być tym, kim jestem’. Ogarnia całego
człowieka, może podcinać nogi i ucinać skrzydła.
Czy
to trudne? Bardzo. Czy ważne? Zdecydowanie.
Delikatny
wstyd mówi coś ważnego. Silny – jeszcze ważniejszego. Coś o
nas, coś o otoczeniu, coś o ludziach z którymi przebywamy. Co
dokładnie? Dokładniej się dowiemy wsłuchując się w niego.
Ale
nie powie nam tego, jeśli się go wyprzemy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz