Nie wiem do końca,
jak działam. Mimo że jestem mapą. Taką naścienną, na której
właściciele zaznaczają, gdzie już byli, a gdzie chcą pojechać.
Dotychczas rozumiałam, jak działam. Żółte miejsca były
odwiedzone, niebieskie – do odwiedzenia. Pojawiały się nowe
przypinki, odchodziły stare. I tak się zmieniałam, ładniałam,
kolorowałam.
Chyba pewnego dnia
przysnęłam, bo gdy się obudziłam, to na mnie nic się nie
zmieniło, a wokół mnie- tak. Świeże kwiaty na stole zmieniły
się w bukiet liści, na półce zamiast muszli wylegują się
kasztany. Tylko u mnie jakoś dziwnie bez zmian. A przecież zmiana
to coś, co dla mnie było stałe.
Widać zmiana też
się zmienia. Tak jak ja ze ściennej mapy zmieniam się w mały
globus. Z marzeń o podróżach zmieniam się we wspomnienia podróży.
Chyba właściciele postanowili od nich uciec. Tylko gdzie tym razem
uciekli, jak nie w podróż?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz