To nie jest tak, że
nie doceniam wskazówek, czy porad. Wiem, że wiele osób lubi
porządkować świat sobie i innym. I że nawet jeśli te wskazówki
czy porady są nieodpowiednie, to coś mogę z nich wyciągnąć.
Ale one też czasem
hamują. Hamują to, co chce być usłyszane. Hamują to, co może
być przeżyte. Mogą nawet stworzyć taki mur w rozmowie i
uniemożliwić dialog. Taką szybę od której odbijają się słowa
i wracają jak bumerang do tego, który potrzebuje być usłyszany.
A gdyby tak mniej
dawać porady a więcej wsłuchiwać się w drugą osobę?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz