wtorek, 2 lipca 2019

Jaki jest mój ruch?

Taniec jest częścią mnie. Mimo, że przez większość życia był we mnie ukryty – bardziej był w moim sercu, niż w ciele. No może poza pogo – tego trochę było :) Rok temu odnalazłam ruch, który uzewnętrznia mój wewnętrzny taniec i z pogo może rywalizować. Nazywa się West Coast Swing.

Najpierw o nim słuchałam. O tym, jaką jest metaforą życia, relacji. Potem przyszedł czas na filmiki i to uczucie, że tego od lat szukałam. Potem decyzja i kolejne lekcje. Otwierania się na nowe, pozwolenia sobie na nowy sposób czucia i ruchu, puszczania kontroli i oduczania się prowadzenia i tańczenia ‘na pamięć’. Bo w weście nie chodzi o wyuczoną choreografię, perfekcję, czy wymuszanie. West jest dla mnie sposobem komunikacji, wyrazem radości, spontanicznym spotkaniem i improwizacją. Są pewne stałe kroki, pewne patterny. Ale one pomagają w tej komunikacji, a nie ją usztywniają. Jest tak, jak w dobrej rozmowie, gdzie ludzie się słuchają, żeby usłyszeć, a nie po to by się pouczać. Jak w spotkaniu otwartym na poznanie drugiej osoby, a nie na wrzucanie jej w jakiś schemat. Jak wtedy, gdy widzisz, czujesz i jesteś uważny na to, co się dzieje.

Słuchając teraz muzyki, zastanawiam się, jakby się do niej tańczyło westa. Opowiadam o nim i zarażam kolejne osoby. Staram się rozwijać tanecznie, ale nie po to, by było idealnie, tylko po to, by było jeszcze swobodniej i radośniej. Nie chcę w nim mistrzostwa. Chcę tańca dla samego tańca.

Pogo znalazło rywala w moim sercu. Ale myślę, że się dogadają i nie będą między sobą konkurować, ale raczej współpracować i dawać sobie wolność. Jak partnerzy w weście.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...