wtorek, 9 lipca 2019

Co mogłyby powiedzieć moje nogi?

Narzekałam kiedyś pewnej osobie, że mam strasznie zesztywniałe i bolące uda. Spytała mnie, co mogłyby mi moje uda powiedzieć, gdyby mogły mówić. Odburknęłam, że nie wiem, myśląc sobie o tym, jakie to idiotyczne pytanie.


Teraz jestem w innym miejscu w życiu i w innej relacji ze sobą. Inaczej odczuwam ciało i staram się go słuchać. Nie jako sługa, który spełnia wszystkie jego zachcianki. Ale jako integralna osoba, która wsłuchuje się w swoje potrzeby. A czasem potrzeba jest taka, żeby zdjąć buty i chodzić boso. Czasem – żeby rozluźnić nogi, odpocząć. Czasem - żeby wzmocnić przez odpowiednie ćwiczenia. A innym razem – żeby uciec albo kopnąć. Powietrze lub materac – bo czemu by nie?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...